niedziela, 29 stycznia 2017

Sąsiad z góry nie daje żyć.

Witajcie duże zuchy! Jak byłem mały chciałem mieć duży dom, w którym będę miał własny pokój. Po paru latach rodzice postawili duży dom i swój pokój miałem. Później zacząłem dorastać i ambicje były coraz większe. Chciałem mieć Willę z basenem, nowe Lambo na podjeździe i śmigłowiec za domem. Po paru latach dalej mieszkałem z rodzicami w domu. Minęło znowu parę lat i poznałem swoją ukochaną, jedyną, wspaniałą żonę. Ona też mieszkała w domu z rodzicami. Czas mijał i zaczęliśmy myśleć wspólnie o tym jak będzie wyglądał nasz własny dom. Koniecznie parterowy z poddaszem. Z dużym podwórkiem, gdzie będą biegały nasze zwierzaki. Okolica malownicza z wieloma ciekawymi miejscami do spacerów. Swój własny dom, gdzie nie musimy się przejmować innymi, tylko po prostu żyć po swojemu. W domu dwójka naszych dzieci i każde ma własny pokój. Logiczne zatem, że skończyło się na tym, że w ubiegłym roku kupiliśmy mieszkanie:P

Wszystko zapowiadało się pięknie. Nowy blok (jedyny nowy od iluś tam lat w naszym miasteczku). Nie zastanawialiśmy się długo. Szybka decyzja i szukaliśmy banku, który da nam kredyt. Po paru tygodniach starań udało się. Żona była w ciąży, a ja każdą wolną chwilę spędzałem na wykończeniu chałupy. Jakież było pozytywne zaskoczenie, jak zobaczyłem kilku znajomych, którzy również kupili w tym samym bloku. Byliśmy pewni, że będzie się tu żyło spokojnie i przyjemnie. Szybko się zorientowaliśmy, że w bloku jest sporo małych dzieci. Rewelacja! Nasze dziecko będzie miało się z kim bawić. 


piątek, 27 stycznia 2017

Tej książki nie dawaj swojemu dziecku!

Ludzie to durnie! No jak tak można? No jak? Przecież to są małe dzieci. Jak my rodzice mamy im to wytłumaczyć? Niby cyferka sugerująca odpowiedni wiek się zgadza, ale co z tego? Osoba, która to zrobiła, musi wiedzieć o dzieciach tyle co ja o księżycach Saturna, czyli coś tam słyszałem w telewizji. Skrzyknęło się pewnie dwóch kolegów przy piwku i padło hasło "zrobiy to" nie może się nie udać. Będzie kolorowa, grająca i ładna. Tępi rodzice będą się o nią zabijać, żeby tylko Ich dziecko miało coś takiego.

środa, 25 stycznia 2017

Mistrz I Zielonooka Nadzieja - recenzja książki



Blogi, blogi, blogi.. tyle ich jest, że palców mi braknie żeby policzyć. Lubię je w wolnych chwilach pooglądać, a nawet poczytać:P Ostatnio tych wolnych chwil nie mam za dużo. Jedyne opcje to 15 minutowa przerwa w pracy, ale ta przecież szybko się kończy - po około 40 minutach:D, no i jak mój mały zuch pójdzie spać. Na blogach można znaleźć wszystko. Od instrukcji zrobienia balejażu pod pachami, po współpracę małolat z Zaful (a co to kuźwa ten zaful)? kończąc na tym, co nowego przyszło w paczce z aliexpress.. a co ma przyjść? to co się zamówiło..

Tak sobie szperałem w krainie internetu i nagle trafiłem na recenzję książki na jakimś blogu. Zazwyczaj trafiałem na recenzje jakiś romansideł, czy innych powieści do poduchy, ale nie tym razem. w tej recenzji było coś magiczngo, co sprawiło, że od razu chciałem ją przeczytać w całości. I nie dlatego, że miała fajną okładkę. Nie dlatego, że słyszałem o niej cokolwiek, tylko dlatego, że jest o czymś, czym bardzo się interesowałem w przeszłości. No i tak minęło kilka dni, a tu - przyszła do mnie ta sama książka..:) a konkretnie "Mistrz i Zielonooka Nadzieja" 

sobota, 21 stycznia 2017

jak nazwać dziecko? Imię popularne czy egzotyczne?


Nie wiesz jak nazwać swoje dziecko? spierasz się z partnerem co do wyboru tego idealnego? A może imiona proponowane przez bliskich Wam nie odpowadają? Nie ma nic bardziej prostego! Inspiracji do wybrania tego idealnego imienia dla Twojego dziecka można szukać dosłownie wszędzie. Jeszcze do niedawna popularne imiona takie jak: Ania, Agnieszka, Paweł, Wojtek, czy moje ulubione - Andrzej już dawno wyszły z mody. Świat się rozwija a wraz nim natępuje ewolucja imion. Każdy szuka idealnego, wyjątkowego i niepowtarzalnego imienia dla swojego dziecka. W tym wyścigu o najlepsze zapominamy o ważnej zasadzie. Imię to nie majtki. Nie każdy musi nosić inne.. Jeżeli jednak za wszelką cenę chcemy, żeby nasze dziecko nosiło wyjątkowe imię, to mam tu dla Was kilka punktów, którymi można się kierować przy wyborze takiego.

środa, 18 stycznia 2017

karma to suka!

Karma to suka! Przekonałem się o tym na własnej skórze. Pewnie większość osób patrzy na to z przymrużeniem oka, jednak ona istnieje naprawdę. Mieliście może sytuację w życiu, że np. idziecie sobie ulicą, a tu pod nogami leży on. Król Polski z tępo wykrzywionym ryjem i zerka na was jednym okiem? Taki powiedzmy Kazio Wielki w wersji papierowej? Ja tak miałem kilka razy. Patrzę, widzę i oczom nie wierzę. Cieszę się jak dziecko do nowej zabawki i wyciągam dłoń w jego kierunku. Już jest mój. Nie oddam. My Preciousss:) Pomysłów na jego przeznaczenie w głowie pojawia się pełno. Już widzę siebie pod palmami na plaży Polinezji Francuskiej, popijającego drinka z wyżłobionego Ananasa. Z morza wyłania się Syrena i zaczyna mi śpiewać Kolorowe Jarmarki:P. za chwilę jednak przychodzi otrzeźwienie umysłu. O kokosanki nie wystarczy! No nic trzeba go zainwestować w coś bardziej przyziemnego. Czekolada dla żony i osiem piw dla mnie powinno rozwiązać ten problem:P. No, ale ja już wiem, że to się nie może dobrze skończyć. Myślę tylko kiedy coś zgubię, ukradną mi, albo coś się stanie. Jak tak sobie pomyślę teraz to już wiem nawet co. Wszystkiemu winne jest nasze Polskie Tesco.. „mogę być winna grosza?” pewnie! A co tam mi po groszu, tylko w portfelu zalega. I ten orzełek jakiś brązowy..  Jeżeli jednak zrobimy zakupy pięć tysięcy razy i za każdym razem nie wydadzą nam grosza, to zbiera nam się równowartość Kazia Wielkiego.. Karma! Chyba założę jakąś grupę pt „chcę mojego grosza!”.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

dostałem ją i ja:)

Ha! I powertatko dostał nominację do Liebster blog award! Jeszcze nie tak dawno, nie miałem pojęcia co to jest, ale człowiek uczy się i rozwija. Ta zabawa ma na celu wywindowanie trochę blogów o tak małej poczytalności jak mój:P Można się również dowiedzieć kilku rzeczy o autorach, którzy nas interesują. Moja nominacja jest od "Mama na starcie" i zadała Ona mi, oraz kilkorgu innych równie wspaniałym blogerom kilkanaście pytań:) Oto one:

1. Skąd wziął się pomysł na Twojego bloga?
-Pomysł na założenie bloga jest bardziej zasługą mojej żony niż moją. Mówiła mi, że to może być ciekawe jak chłop będzie pisał o dzieciach (w większości). Z kolei nazwa pochodzi od power pumpmpingu, czyli jednej z metod odciągania pokarmu laktatorem:P nieźle nie?:P

2. Jaka jest pierwsza rzecz, którą robisz po przebudzeniu?
- Pierwszą czynnością po przebudzeniu jest uważanie, żeby się nie potknąć o zabawkę dziecka i przy okazji nie zrobić jej pobudki. Moja żona nalegała, żebym wpisał tu, że najpierw robię kupe, ale nie napiszę:) 

3. Jeśli nie w Polsce, to w jakim kraju chciałabyś/chaciałbyś mieszkać?
- Australia/Nowa Zelandia albo Kanada.. Only... Jak miałbym się przeprowadzać to tylko na koniec świata, a nie do krajów arabskich jak Francja czy Niemcy..

4. Gdzie byłaś/byłeś najwyżej?
-Najwyżej to ponad 10 kilometrów jak samolotem leciałem:P 

5. Wieś czy miasto? I dlaczego?
- Wieś. A na podparcie odpowiedzi nie starczyłoby mi czasu dzisiaj:) 

6. Co chciałabyś/chciałbyś w najbliższym czasie zmienić w swoim życiu?
-Hmm. ciężkie pytanie, bo ostatnio trochę w moim życiu się pozmieniało. Natomiast chciałbym, żeby wypalił nam z żoną nasz biznesik, który planujemy założyć

7. Jaki post planujesz już od dawna opublikować, ale nie możesz się do tego zabrać?
-Szczerze? to post o kiblach:P dosłownie. nie będzie to nic związanego z dziećmi czy ogólnie rozumianym parentingiem, ale uważam, że może trochę namieszać:) 

8. Ulubione miejsce w Twoim domu?
- Skoro ma być post o kiblach, to ulubionym miejscem jest właśnie kibel. Nie mam garażu, więc dla większości facetów, to właśnie miejsce jest ulubione, choć często boją się do tego przyznać;;P

9. Czy Twoja rodzina i przyjaciele wiedzą, że prowadzisz bloga?
- Z rodziny wie tylko moja żona i córka. Chociaż w wieku 15 miesięcy nie do końca może to rozumieć:) Ze znajomych to wie kilkanaście osób. Jednak póki co nie afiszuje się z tym jakoś. Dopiero jak mój blog będzie wielki jak Rosja to wtedy dumnie to ogłoszę:)

10. Co daje Ci największą motywację do pisania, a co Cię blokuje?
- Blokuje mnie jedynie czas, którego wolnego za dużo nie mam. Natomiast motywują mnie ludzie, którzy chcą czytać moje wypociny:) 

11. Co robisz na co dzień oprócz blogowania?
- Łączę pasję z ulubionym miejscem w chałupie:P Pracuje przy kiblach:P Wiem o nich wszystko: ) haha

I to by było na tyle. Ja natomiast nie będę nominował poszczególnych osób, tylko wszystkie osoby, które odwiedzą mój profil mogą odpowiedzieć na kilka moich pytań w komentarzu. Jeżeli oczywiście wyrażą na to ochotę:) Oto moje pytania:

1. Czy chciałabyś/chciałbyś, żeby Twój blog stał się kiedyś Twoim jedynym źródłem dochodu?
2. Czy zdarza Ci się napsiać komuś komentarz nie czytając całości tekstu?
3. Skąd czerpesz pomysły na pisanie?
4. Czy odważyłabyś/odważyłbyś się napisać o rażących błędach wychowawczych, które popełniłaś/popełniłeś?
5. Kto jest Twoim wzorem wśród blogerów?
6. Jakie masz marzenie dotyczące bloga?

czwartek, 12 stycznia 2017

5 błędów, które często popełniają matki w pierwszym roku życia dziecka.


Cześć cześć i czołem! to znowu ja. Niepowtarzalny, miły, wrażliwy, cudowny wspaniały kochany i co najważniejsze skromny powertatko! Styczeń w pełni. Syberia przyszła do nas w gości. Strach po zakupy wyjść z obawy, że się człowiek rozsypie z tego zimna. Przychodzę dzisiaj do Was z dość kontrowersyjnym tematem "5 błędów, które często popełniają matki w pierwszym roku życia dziecka". Skąd taki pomysł? Przecież matki nie krzywdzą swoich dzieci. Dbają o nie, kochają, tulają i ogólnie każda jest naj naj naj.

Otóż pomysł się wziął po połowie z blogów, po drugiej połowie z Facebooka, a po trzeciej połowie:) z for dla matek ekspertek we wszystkim.. Każda jest mistrzynią świata i okolic w poradach. Każda przekazy słowne ma lepsze niż Dalajlama i myślowe niż Obi Wan Kenobi.. Czasem jak patrzę na te brednie, w które co najgorsze często wierzą i powielają młode mamy, lub pierworódki, to mi się flaki gotują. i to nie na wolnym ogniu, tylko w szybkowarze! Fora typu Kafeteria to już całkiem skarbnica mądrości. Nie wiem, czy ktoś tym ludziom płaci za takie porady czy co? Postanowiłem przytoczyć kilka takich sytuacji, które mnie osobiście najbardziej irytują, lecz Wy nie koniecznie musicie się w tych kwestiach ze mną zgadzać


niedziela, 8 stycznia 2017

Śmierć na kilka dni przed weselem

Bardzo dużą część swojego dzieciństwa spędziłem u dziadków. Było kilka powodów dla których przebywałem tylko u jednych - po pierwsze byli to rodzice mojej mamy. Wiadomo, że każdej matce bliżej do swoich rodziców, niż do rodziców męża. Mają większe zaufanie i wiedzą na co ich rodzice mogą sobie pozwolić. Drugim powodem było to, że mieszkają w domu. Tak CI jeszcze żyją i mają się dobrze. Mieszkają w dużym domu, gdzie miejsca do zabawy było pełno. Na podwórku można było grać w piłkę, więc czego więcej dziecku potrzeba? Po trzecie mają domek nad jeziorem. Każde wakacje tam spędzałem. 2 miesiące beztroskiego odpoczynku. Pływać się nauczyłem jak miałem 5 lat i tak samo wcześnie dziadek zabierał mnie na ryby. Za to jestem szczególnie wdzięczny. Do domu zjeżdzaliśmy tylko, jak ktoś zachorował, albo wyskoczyło jakieś zdarzenie losowe. Domek stoi do dzisiaj, jednak w zeszłym roku byliśmy tam może ze trzy razy..;/ Z dzieciństwa pamiętam więcej chwil spędzonych z dziadkami niż z rodzicami.. Zresztą z rodzicami nie mam za dużo wspólnych chwil .. na wakacjach byliśmy raz.. na weekend w Bieszczadach.. szał.. Za to z dziadkami na różne wycieczki po regionie jeżdziłem ciągle. Fajnie było:)

czwartek, 5 stycznia 2017

Dlaczego nie rozmawiamy z dziećmi o przemocy?

Zastanawialiście się skąd się bierze przemoc? Część osób na pewno powie, że takie zachowania wynosimy z domu rodzinnego, bo np. Ojciec pił i się wyżywał na rodzinie, a dzieci później to powielają. Część osób powie, że takich zachowań uczy tak zwane „złe towarzystwo”. Czym zatem jest to całe złe towarzystwo? Starszymi kolegami, którzy przeklinają, chodzą na imprezy, piją alkohol czy palą trawkę? Czy złym towarzystwem nazwiemy osobę, która kradnie jedzenie dla siebie i dla młodszego rodzeństwa, bo pijana matka się nimi nie zajmuje? Jeszcze inne osoby powiedzą, że z gier komputerowych czy filmów.. Filmy i gry takie będą czy nam się podoba czy nie. Popyt generuje podaż i odwrotnie. Ja od dziecka grałem w strzelanki, gdzie trup ściele się gęsto. Grałem w Manhunta, który był zakazany w kilku krajach, bo był zbyt brutalny. Rozpieprzanie kolesi kijem bejsbolowym to normalka, a grafika taka realna.. Kto z nas nie słyszał o GTA? Gra kultowa. Kradzieże, zabijanie, pościgi samochodowe, gangi, i inne pierdoły.. grałem również. Czy jestem zatem osobą ze złego towarzystwa? Moja babka pewnie powie, że tak,

niedziela, 1 stycznia 2017

Czym jest ojcostwo?

Witam wszystkich w nowym roku!


Dzisiaj przychodzę do Was z tematem "czym jest ojcostwo?" W wielu artykułach na blogach, forach czy w gazetach opisywane jest macierzyństwo. To w zdecydowanej większości matki piszą o problemach, sukcesach jak i porażkach swoich zmagań z dziećmi. O wzlotach i upadkach:), O ciężkiej pracy jaką wykonują kobiety w domu. Zgadzam się z tym zupełnie. Nawet jeden z pierwszych moich postów zadedykowałem zajebistości kobiet. O ojcostwie mówi się bardzo mało. Nie spotkałem się, żeby kobiety pisały o tym, że w nocy do dziecka wstaje tylko mąż. U mnie np. tak właśnie jest. Tylko ja wstaje do małej i nie mam z tym problemów (bo mała generalnie przesypia całe noce, ale zdarza się, że się przebudzi). Przyjęte jest jednak, że wszystko co jest związane z wychowaniem dzieci jest zasługą kobiet. Mężczyźni są odstawiani na boczny tor. To nie oni rodzili. To nie oni wiedzą z jakiego powodu płacze dziecko. To nie oni babrają się w kupach w ciągu dnia. My ojcowie jednak również bardzo przeżywamy ten piękny etap, jakim bez wątpienia jest wychowanie dzieci. Nawet jeżeli w takiej mierze nie uczestniczymy w tym jak matki.  


Czym zatem jest ojcostwo?


Poprosiłem o odpowiedź na to pytanie, na grupie przeznaczonej dla panów, do której żadna kobieta nie ma wstępu. Taka seksistowska grupa wzajemnej pomocy:P. Odpowiadając na to pytanie nie musieli się krępować tym, że zobaczą to ich partnerki. Pisali szczerze z serca i te odpowiedzi właśnie Wam przedstawię:

-Fascynująca podróż w nieznane
-Nie zamienił bym na nic innego
-Ło matko
-Najcięższa praca bez materialnej korzyści, ale nieopisanej dumy i szczęścia za żadną walutę nie kupisz
-Radość i zmęczenie
-Nieustanne poszukiwanie odpowiedzi na pytanie gdzie jest mama
-Tatuś to ja:)
-Jak ja kiedyś żyłem bez dzieci???
-bycie obecnym
-Być dla
-Moje prywatne paliwo rakietowe na całe życie
-Nieskończona miłość i przywilej przekazywania wiedzy i mądrości. Odpowiedzialność za tworzenie nowego pokolenia
-Podróż życia z cudownym towarzystwem
-Ekscytująca podróż przez niesamowity świat rodzicielstwa. Odkrywanie nowych niesamowitych spraw związanych z byciem ojcem. Pokonywanie miliona przeszkód ze świadomością, że za każdą następną jest kolejna, ale pokonywanie ich daje nisamowitą radość i szczęście. Jesteś fizycznie wykończony ale psychicznie czujesz się jak superbohater pełen energii i miłości do tej małej istoty
-Codzienie coś nowego
-Nie ma nic trudniejszego i nie ma nic co daje więcej radości
-Najlepszy w życiu czas
-Ojcostwo to dobrowolna mordęga i wieczne bycie drugim, których to doznań człowiek nie zamieniłby na żadne cuda tego świata
-Drugie dzieciństwo
-Nie ma nic piękniejszego
-Wielkie szczęście i straszny brak snu
-Miłość Rezygnacja z hobby, Radość, Wyrzeczenia, Uśmiech, Zmęczenie, Spełnienie, Bezsenność, Oddanie Wątpliwość, Pocałunki
-Od dziś stajesz się motorem dla swojego dziecka. Najpierw walczysz z pieluchami i kolką. Usypiając maluszka przypominasz sobie wszystkie dawno zapomniane piosenki( pół biedy jak jesteś harcerzem albo marynarzem). Potem odkrywasz przed sobą uroki ojcostwa. Stajesz się chodzącą encyklopedią i oazą cierpliwości po raz setny oglądając ten sam film. A potem to już z góry.
-Przejebane
-Kiedy jesteś z tatą to zawsze czujesz się tak, jakbyś był na szczycie świata
-Kiedy jesteś ojcem, wszystko w życiu jest bardziej
-ojcostwo jest dla każdego z nas czymś innym każdego dnia. czym innym, ale bez względu na to jak jesteśmy wymordowani przez naszą latorośl, to chcemy więcej i więcej
-Sens życia
-Droga do świętości
-chcieć jak najszybciej uciec z domu by po godzinie już tęsknić
-kochać. Reszta to tło
-Rollercoster
-Czysta miłość i szczęście. To co życie może dać najlepszego
-Cierpliwość. Szczególnie, gdy w domu masz nastolatki
-zaczęło się
-kupa szczęścia z przewagą kupy
-to przyjemność. To miłość ode mnie dla dziecka i odwrotnie. odpowiedzialność za możliwość pokazania dziecku świata z jak najlepszej strony. To stanie za dzieckiem murem w każdej sytuacji
-To coś pięknego. Duma mnie rozpiera. To jest misja do spełnienia i zarazem powód, który zmusza mnie do dbani,a także o siebie, swoje zdrowie by móc być sprawnym jak najdłużej
-Stalowe jaja
-W końcu masz w życiu kogoś, kto autentycznie cieszy się na Twój widok
-Najlepsza "rzecz" na świecie
-Pojawia się ktoś kto kocha CIę bezwzględnie. Czasem Cię też nie lubi. Szczypie albo gryzie, ale dla tego małego człowieka jesteś wszystkim.
-unikanie do końca życia
-Dar od Boga
-porządny zastrzyk energii, by stać się jeszcze silniejszym i jeszcze lepszym
-Zajebistość
-Być tu i teraz dla nich
-Po całym dniu wkurwiania w pracy wracasz do domi i micha Ci się cieszy


A czym jest ono dla mnie?


Dokładnie wszystkim tym co myślą inni. Facet jest jak maszyna. Raczej nie okazuje uczuć, ale jeżeli chodzi o rodzinę, to staje się innym człowiekiem. Dla mnie ojcostwo, to nie tylko wszystkie wyżej opisane punkty. Dla mnie jest to też zazdrość. Nawet jak dziadkowie biorą na ręce moje dziecko, to robię się zazdrosny. To przecież moje małe dzieciątko i tylko ja mogę lulać, tulać i całować. No dobra czasem może i żona.. Jest to też adrenalina. Kiedy tylko się stuknie, zachłyśnie wodą, czy zakrztusi jedzeniem, to wiem co mam robić. nie panikuję tylko wstaję i w ciągu sekundy ratuję dziecko. Ojcostwo dla mnie to też czuwanie. Kiedy dziecko śpi niespokojnie, to i godzinę mogę siedzieć i patrzeć czy wszystko jest w porządku. Ojcostwo o w końcu planowanie zakupów dla siebie jako coś nieistotnego. Mógłbym kupić 20 bodziaka dziecku w ciągu miesiąca, sam nie mając w czym chodzić.

A jak Wasi partnerzy traktują ojcostwo? Zmienili się odkąd rodzina się powiększyła?