środa, 26 kwietnia 2017

Jestem normalny, czyli dla wielu inny.




Jestem normalny, czyli dla wielu inny. Tak zajebałem tytuł z jednej z piosenek. Nie mogłem jednak wymyślić nic lepszego, co mogło by odzwierciedlić to co czuję, gdy patrzę na to co się dzieje wokół. Jestem zwykłym gościem, który jeszcze do niedawna nie wyróżniał by się niczym. No może poza ponadprzeciętną inteligencją, urodą, wdziękiem, klasą, charakterem, romantyzmem, bajerą, poczuciem humoru czy talentem do śpiewu..:) 

Teraz jednak mam wrażenie, że staję się jakimś dziwakiem, którego niedługo będą wytykać palcami. I to nie w stylu, że laski będą wskazywać na mnie i szeptać – zobacz to on. Matko jakie ciacho. Nie nie. Ten etap już za mną. ;p Ludzie będą wytykać palcem i mówić coś w stylu – On jest jakiś dziwny. Weź zobacz gościa. No jak tak można.. Dziwak.

 Jestem normalny

Ubieram się normalnie. Sweter, dres, sandały i skarpety. No może nie zawsze to wszystko na raz, ale chwalę się tylko, że mam. Nie zakładam rurek. Blee jak można nie chodzić w rurkach? Teraz mam problem z kupnem spodni, bo większość ciśnie w jaja, a przepukliny na nich nie mam..
Jestem rodzicem, a nie biorę udziału w przechwałkach, że moje dziecko jest lepsze niż Twoje. Chociaż z pewnością jest, bo jest moje:P Nie krytykuję innych osób za to, że mają inne sposoby karmienia, ubierania, czy usypiania swoich dzieci. Mam to szczerze w dupie. Nie wrzucam zdjęć swojego dziecka, które mają na celu… no właśnie co? Uczymy BLW po to by pokazać jak całe jest ubabrane jedzeniem? Słyszałem nawet, że są ludzie którzy wrzucają zdjęcia kupy dziecka.. Może ja wrzucę zdjęcie swojej z podpisem „zgadnijcie co jadłem?”. 

Mam konto na Instagramie

Co do zdjęć.. dosyć niedawno założyłem konto na Instagramie. To takie coś do wrzucania zdjęć. I tyle wiem o tym. Nie wrzuciłem żadnego zdjęcia z wykrzywioną gębą w dzióbek, ani robionego w lustrze. Moje jest tak ujebane, że pewnie i tak nic by nie było widać. Zdjęcia z dzióbkiem. Zrobi sobie laska sztuczne usta, które są wielkości starożytnego Rzymu i jeszcze je wykrzywia. To ma być seksowne? Bardziej seksowny jest już mój pazur u nogi, na który spadł mi klocek drzewa i przez to zrobił się siny jak nos pana Miecia po alko-maratonie

Jestem blogerem

No jestem blogerem. Początkującym co prawda. Coś tam już napisałem, coś tam już niby wiem. Nie mam parcia na szkło, żeby zostać top. Nie muszę. Ja wiem, że już jestem top. Mam swój styl i się go trzymam. Ma być luźno jak w zbyt dużych majtkach. To jest cel jaki sobie stawiam. Jeżeli chcecie czytać coś co jest napisane książkowo, poradniki, czy ogólnie zamulacze czasu, to wpiszcie sobie w Google „najlepszy blog” i idźcie tam. Ja piszę tak jak mówię na co dzień – normalnie. Nie mam zamiaru spędzać wiele godzin nad tworzeniem arcydzieł literackich. Jak chcę przekazać, że np. jakiejś miejsce mi się podoba, to piszę że jest zajebiste i to wyczerpuje temat..

Jestem facetem

Lubię usiąść wieczorem i do meczu wypić piwo. Nawet kosztem tego, że nie posprzątam kuchni o co prosi mnie żona. Zdarza mi się pierdolnąć skarpety w kąt i tak leżą do rana, aż jaśnie Pan Andrzej nie zaniesie ich do kosza na pranie. Nie chodzę na solarium, ani do kosmetyczki. W zamian za to obgryzam paznokcie i zdrapuję strupy, jeżeli jakieś są. Nie siedzę przed lustrem i nie wyrywam sobie brwi. Czasem zapomnę umyć ryja przed wyjściem do pracy. Nie przejmuję się tym, czy to co mam na sobie jest uprasowane czy nie. To właśnie kiedyś było normalne.. 

Mam Facebooka

Żeby jakoś ten mój blog dotarł do większej liczby osób niż ja i moja żona, to założyłem też fanpejdża. Polubiło go już ponad 300 osób, więc jak dla mnie to szał! Jeszcze niedawno, gdy zakładałem bloga, to nawet sobie nie wyobrażałem, że tak szybko uda mi się to osiągnąć. Raz nawet zapłaciłem chyba z 8 zł za promocję posta, ale szybko stwierdziłem, że po co? Jeżeli się ludziom będzie podobało, to sami będą przychodzić, a co ważniejsze – będą zostawać dłużej.

 Nie jestem sportowcem

Sport.. Wszędzie teraz tylko diety, sporty i fitmamuśki. Ciekawy jestem ile z tych fit mam ćwiczyło w szkole na wfie? Chodziłem do szkoły i wiem jak łatwo załatwić sobie zwolnienie. Bo mojemu dziecku jeszcze się coś stanie… Tak stanie się. Skolioza i spaczenie umysłu wywołane nadmiernym gapieniem się w magiczną skrzyneczkę (telefon). Wiecie jaki zawód obecnie staje się coraz bardziej popularny? Trener personalny. A ile trzeba doświadczenia by nim zostać? Odjebać jakiś kurs, wziąć papier i zacząć nauczać, jak Jezus prawie. Chcielibyście np. żeby ktoś uczył wasze dzieci karate a sam nigdy nie trenował? Odbył kurs, zdobył certyfikat i zaczął uczyć? Więcej szkody można narobić niż pożytku.. Jeszcze raz trener personalny. Przyjmijmy, że ja, który na siłkę nie chodził nigdy, zacząłbym to robić. Trafię na dziewczynę, która jest świeżo po kursie i co? Ona ma mi układać dietę? Od kiedy to dietę układa ktoś taki..? Nawet najlepsi sportowcy korzystają z usług dietetyków a nie trenerów personalnych. Dietetyk przynajmniej skończył szkołę w tym kierunku. Nie mam bzika na punkcie sportu. Nie mam bzika na punkcie swojego ciała. Nie mam na to czasu. Wolę w tym czasie pobawić się z dzieckiem, albo zrobić coś na czym skorzysta moja rodzina. Jestem z tego dumny, bo nasz czas wspólny nie ogranicza się do zrobienia wspólnego zdjęcia i wrzucenia go na Insta, żeby inni widzieli jak to u mnie nie jest zajebiście.. 

 Jestem na diecie

Dieta. Wychowałem się na mięsie. Jem mięso i mięso będę jadł w dalszym ciągu. Jak chodziłem do szkoły, to wegetarianami były tylko jednostki. O weganach nawet nie wspominam, bo to jakiś nowy kult jest. A teraz? Restauracje wegańskie. Wszędzie tylko przepisy na żarcie fit i moje ulubione – potrawy bezglutenowe. Kto z Was w młodości słyszał o glutenie? Kto z Was w ogóle wie co to jest ten gluten? Ja nie wiem dokładnie i mam to w dupie. Jem to na co mam ochotę, albo inaczej. Jem to co zrobi moja żona:), która na szczęście nie jest normalna. Może to nas połączyło? Normalność, która dla wielu jest dziwactwem?

niedziela, 23 kwietnia 2017

Czy moje dziecko jest (nie)normalne?

Moja rodzinka. Normalna. Jak każda inna. Tylko dwie osoby odbiegają w niej od normy. Ojciec i mąż. Czyli ja. Jeden Andrzej w dwóch osobach. Brzmi znajomo?;p. W głowie mam takie siano, że wykarmiłbym nim wszystkie biedne konie ze Skaryszewskich targów. Ale mam za to coś co sprawia, że laski za mną szaleją. Piszczą tak głośno, że ściany z ołowiu musiałem postawić. Pisk jednej był jednak tak donośny, że na Marsie bym usłyszał. Co miałem zrobić.. Wziąłem ją sobie za żonę.:) Mam tę moc chciało by się rzec. Nie. Nie mam żadnej mocy. Nie mam siły Hulka, wzroku Supermana, gadżetów Batmana, czy dotyku Elsy.. Mam za to poczucie humoru. Tak mi się wydaje.. a może to nie na to moja żona poleciała.. Czyżby na kasę...? na kasę? … na kasę??!!! Buhahahahahahahhaha!!!!!!!
to musiało być poczucie humoru..

piątek, 21 kwietnia 2017

Dlaczego warto wybrać małe miasto?

O tym ,że wychowałem się a wsi już pisałem. Ostatnio jednak dokonałem niesamowitego odkrycia. Spojrzałem na swój pesel i z niego wynika, że dzieckiem już nie jestem.. ależ ten czas leci. Dopiero co chodziłem do liceum. Paliłem fajki na przerwach w kiblu, czy za malinką. Lubiłem do tej szkoły chodzić, a jeszcze bardziej z niej uciekać.. Szkołę jednak skończyłem. Podobnie jak studia. I to dwa kierunki. Jeden skończyłem po pierwszym roku, bo pieprzony dziekan nie zgodził się, bym zapłacił czesne miesiąc później. Nie miałem kasy i co zrobić.. A tak poza tym to pozdrawiam tego dziekana z wydziału ekonomicznego UMCS-u :P. Drugi kierunek skończyłem. Co prawda na licencjacie. Łoo Powertatko ma papier. Jest wykształcony.. Tak samo jak wykształcone są nibynóżki pantofelka.. ;P To akurat z podstawówki zapamiętałem... Teraz mam rodzinkę i mieszkamy sobie w małym miasteczku na południowym-wschodzie Polski. Dla ułatwienia dodam, że południe, to tam na dole mapy, a wschód, to na prawo. To też z podstawówki zapamiętałem..

czwartek, 20 kwietnia 2017

Czy zaszczepić swoje dzieci?


Szczepienia.. och jakże lubię czytać o nich w necie. Nic tylko usiąść wygodnie przed komputerem, wziąć do ręki kubek ciepłej kawy i raczyć się tym pięknym widokiem. Gównoburza – tak to się nazywa. Ile osób tyle opinii i każdy oczywiście ma rację. Do rozpoczęcia spektaklu wystarczy jeden mały, nic nie znaczący prowokator, który za cholerę nie ma pojęcia o tej dziedzinie.