Idealna dieta dla każdego faceta!
Zasada jest jedna. Dostosuj się, albo zgiń! Jako, że mi nie
bardzo się spieszy na tamten świat, a samą kostuchę już 3 razy paralizatorem po
jajach potraktowałem, po czym zabrałem jej kosę i zastawiłem w lombardzie, skąd
wykupił ją jakiś taki człowiek dziwny w za dużym obraniu, które pewnie po tacie
dostał, albo po kimś innym, zresztą nieważne, bo kogo obchodzi jakiś kolo
popierdalający z fikuśną kosą po centrum Radomia?
Ja wolę się dostosować. Skoro czasy mamy, jakie mamy, to
najlepiej żreć u mamy. O! Ale czasami mama daleko i zdajemy się na się samego
albo się samą. I co? Kłopocik! Bo przecież teraz fit, noł słit i pełen szit
moda. Pisałem o tym wielokrotnie, że mój organizm broni się na widok zielonych koktajli,
zdrowych fit ciasteczek, lodów z brokuła i innych trucizn, które gdyby zostały
wprowadzone w prehistorii, to człowiek nigdy by do dzisiaj nie przetrwał.
Wyobrażacie sobie sytuacje, że siedzicie sobie w Waszej grocie razem z innymi
członkami Waszego plemienia, piździ gorzej niż na Gubałówce, a Wojownicy przynoszą
świeżą szyneczkę mamuta? I co wtedy? Wstajesz i oświadczasz głośno, że ni
chuja, ale ten mamut nie zostanie zjedzony, bo on miał uczucia, bo całe życie
przed sobą, bo może chciał studia skończyć i zostać mamucim prawnikiem albo
elektrykiem wysokich napięć na przykład? Nawet człowieku byś zdania nie
dokończył, a już ktoś by ci grotem gardziel przebił. Zostalibyście zjedzeni
zaraz po mamucie.
Dlatego ja staram się zachowywać dobre zwyczaje naszych
przodków. Bo kto będzie to robił jak nie my? Postanowiłem stworzyć dietę, która
przeznaczona jest wyłącznie dla prawdziwych twardzieli. I mnie.
Śniadanie.
Jaja! Jaja sobie róbcie panowie. Może nie z Waszych kobiet,
bo to może Was zaboleć. Najpierw zaboli szczęka, później portfel, a na końcu…
jaja.
Jaja trzeba jeść. Pamiętajcie o naszych przodkach. Kiedy
jakiś pterodaktyl zjadł na przykład siostrę naszego prawchujdawnegoprzodka, to
oni w odwecie zjadali jego nienarodzone dzieci czytaj jaja. Dlatego nie
żałujcie sobie, tylko raz jajecznicę z 7 jaj róbcie i to z boczkiem koniecznie!
Drugie śniadanie.
Jeżeli już teraz jesteście na etapie, kiedy ten posiłek
pomijacie, lub spożywacie coś co pokazują w śniadaniówkach, to wiedzcie, że coś
się dzieje.
Co proponuję? Ratować gospodarkę! Kiedy w pracy, szkole, czy
gdzieś indziej dopada Was mały głód, to czym prędzej biegnijcie bo kebaba! Nie
wierzcie w te kłamstwa, że to śmieciowe żarcie jest, bo nie jest. Kebsy mają
dużo witamin, bo przecież tam sałata też jest. Dla lepszego efektu zawsze
proponuję brać wersję z podwójnym mięsem.
Trzecie śniadanie.
Kiedy nie czujecie już fal sejsmicznych,
których epicentrum znajduje się w żołądku, jelitach czy dupie, to zdrowo jest
sobie popić. Najlepiej coca colą. Przecież ona jest mocno gazowana i ten gaz
umożliwi Wam rozpuszczenie resztek pokarmu bądź całych jelit.
Obiad.
Zadając pytanie statystycznemu Polakowi jeszcze kila lat
temu odnośnie normalnego obiadu, to odpowiedź była praktycznie zawsze taka
sama. Kotlet, ziemniaki i surówka. Co jest trudnego w zapamiętaniu tych trzech
składników? Pamiętajcie, że kotlet to nie to samo, co rozdupczone warzywo w
panierce z płatków owsianych, ziemniaków nie zastąpi puree z kokosa, a surówka
to nie kiełki bambusa z dodatkiem chia!
Co obiadu oczywiście musi być popitka. Najlepiej kiedy
pójdziecie do piwnicy, weźmiecie butelkę własnoręcznie zrobionego wina i sru
szklanę na trawienie. Jeżeli jednak w planach macie jeszcze np. prowadzenie
auta, bądź inne czynności wymagające zachowania trzeźwości, to wtedy tylko i
wyłącznie kompocik! Taki jak robiła babcia, taki jak robiła mama i taki jak
powinien być robiony obecnie. Nie jakieś wody z cytryną bo facet wie, że
cytrynę to można dodać ale do drinka, a nie pić z samą wodą.
Podwieczorek.
Jeżeli jakimś trafem nie mogłeś zjeść kebsa na drugie
śniadanie, to jest to idealny moment na uzupełnienie braków. Jeżli zjadłeś go na
drugie śniadanie, to jesteś zuch i wiesz, że jeden to może być za mało.
Kebab może być oczywiście zastąpiony przez inne produkty.
Pizza? Kanapeczka ze świeżo upieczonym boczkiem, z wędzonym boczkiem, z
gotowanym boczkiem, z surowym boczkiem, albo wersja dla prawdziwych wojowników:
sam boczek bez chleba.
Kolacja.
Kto Ci naopowiadał tych bzdur, że kolacja musi być lekka i
mała? Masz się chłopie nawpierdalać – to jest Twoje zadanie. Jesteś Panem i
władcą Twojej lodówki, więc nie zmuszaj jej do chłodzenia zbyt wielu produktów.
Przecież jutro też jest dzień i zapasy zostaną uzupełnione, więc im więcej
produktów z lodówki znajdzie się w twoich kichach, tym lepiej dla Ciebie. W
końcu przez najbliższe kilka godzin nie będziesz jadł biedaku.
No i to, co my faceci lubimy najbardziej.
Kiedy usiądziesz wreszcie po całym dniu w fotelu, głodny co
prawda, ale robiłeś co mogłeś, pamiętaj o trawieniu, a najlepiej w tym pomoże
wino, jeśli zostało Ci coś z obiadu. Bimber jest nawet bardziej wskazany i
polecany przez ekspertów (robiłem ankietę pod osiedlowym sklepem). Ewentualnie,
ale to w skrajnej ostateczności niech będzie piwo, ale koniecznie sztuk minimum
3.
Co do piwa, to przecież każdy wie, że to je napój, a nie
alkohol i pić trzeba. To jest po katolicku przecież. Bo to mnisi je pierwsi
ważyli, a że Polska to kraj katolicki, to wiecie…
A teraz Uwaga:
Podane menu jest sporządzone ze względu na panujący obecnie
post. Tylko z tego względu jest ono tak ubogie w mięso. Kiedy tylko post się
skończy, to dodam brakujących 8 posiłków.
Podobne posty: