poniedziałek, 1 maja 2017

Bałem się, że urodzi tuż obok..


Powiem Wam kawał.:
co mówi Andrzej, jak przychodzi do domu?
-cześć!
Hahahahah! Dobre nie? Leże... łaaaa hyhyyhy trytrytrytryt hahahah!!
chyba spaliłem.. ale chuj z tym.

Jeżeli jeszcze nie spadliście z krzesła, to uważajcie, bo będzie jeszcze lepiej.


Był sobie zwykły wieczór, zwykłego dnia, i my zwykła rodzinka – taa:P siedzieliśmy sobie jak zwykle i nic nie robiliśmy.. To znaczy ja, bo żonę jak zapytam: co robisz?, a ona mi odpowie, że nic, to wtedy jestem pewny, że przez ten okres wypowiadania słowa, zdążyła posprzątać całą kuchnię, zrobiła pranie i odkurzyła pół chałupy. Jeżeli jednak to ona mnie zapyta i odpowiem, że nic nie robię, to klnę się na serdak mojego dziadka, że choćby mnie żywcem przypalali, to nic nie robię. Ewentualnie w nosie dłubie. Jak świnia! Tylko ja mam łatwiej, bo mogę w niebo spojrzeć, a ona nie! - Ciota!, ale za to jaka dobra..:P teraz zleci się stado wegan i chórem zaczną wrzeszczeć, że tak nie wolno! Nie? To niech powiedzą to 95 % ludzi, którzy podczas obecnej majówki wpieprzali karkówkę z grilla! Pewnie same świętości jak Chodakowska, czy Lewandowska się zajadały świniną w te dni! I nikt im afery nie robi:P

No i tego wieczora przyjechali teściowie. Fajnie. Dziecko ma z nimi dobry kontakt, to niech im skacze po głowach. Niech ich pomęczy trochę, a my korzystając z okazji wyrwania się z domu choć na moment, pojechaliśmy do sklepu! Pytanie tylko do jakiego? Hmm. Na szybko przejrzałem to co mam w szafie. Patrzę, a tam: skarpetki, dresik i sandały. Nie ma tylko jednej rzeczy niezbędnej do podboju galaktyki. Nie ma reklamówki! Wybór mógł być tylko jeden – Biedronka.
Wchodzimy. Dobrze, że we dwoje. Sam bym nic nie kupił, no bo jak? U nas w mieście są 3 biedronki! Wyobraźcie sobie. 3 potężne sklepy bogate w asortyment po rozsądnej cenie. Pięknie! Tylko, że koszyków przywieźli chyba do 1 i w ten sposób brakuje ich we wszystkich..! kto pierwszy ten lepszy. I przeważnie to wygląda tak, że lata się jak debil po sklepie. I to bez koszyka jeszcze.

Sklep jak sklep. Tanio, dużo i O Matko Boska Krasnostawska – syf jak po przejściu Katriny przez Nowy Orlean. Po wejściu do takiego sklepu, to pierwsza myśl jest taka – O Kurwa! Putin już tu jest! Co wcale nie jest głupią myślą, kiedy mieszka się na wchodzie, gdzie do Ukrainy mamy niecałą godzinę jazdy, ale przez pieprzone korki na granicy i korupcję celnych, to szybciej i tak w Niemczech bym był..

Żeby sobie usprawnić szał zakupowy, to zawsze sporządzamy w domu listę. I od razu pada pytanie. Wziąłeś ją z domu? - Stanowczo, jednak z pokorą i lekkim strachem przed dostaniem kopa w jajca odpowiadam – Nie.. No i chuj ze strategii. Wolna amerykanka. Jak Tatarzy wjeżdżamy na Biedronkę. Bierzemy co się da, zostawiając są sobą jedynie zgliszcza. Jak po kadencji Sejmu normalnie. Jebani to mają nienapasione brzuchy. Przez tyle lat żrą z koryta i kradną co się da, a po wszystkim kandydują jeszcze raz. W sumie nie każdy jest Misiewiczem. Chociaż ten to brzuch ma, a nakarmić takiego nie łatwo..

Wyobraźcie sobie, że zakupy poszły sprawnie. Nikt nie wkurwiał, nikt nie wydzierał nam z koszyka ostatniego garnka, no bo w sumie jak miał to zrobić, skoro nie ma koszyków? Nikt nie odprawiał nade mną egzorcyzmów, nikt nie lał na nas żadnego kwasu, nikt nie wyzywał, nie szydził, nie rzucał palm pod nogi, nie wbijał szpilek w laleczki z naszymi podobiznami.. No normalnie kuźwa było. Jak w cywilizacji jakiejś.. Pewnie dlatego tak szybko one upadają....

Zakupy, to jednak krótsza i przyjemniejsza część zakupów. W biedronce gorsze są kolejki do kasy. Tam obowiązuje system, który by łza komuny. Trzeba w piątek na wieczór zająć kolejkę, żeby w niedzielę na obiad z zakupami wrócić. Milion pięćset sto czterdzieści dwa miliony dwieście dwa tysiąc zero sześć dwadzieścia ludzi, a 2 kasy otwarte, z czego w jednej nie można płacić kartą. Utopia normalnie! Nic tylko narobić zakupów na pięćset złotych, udać debila przy kasie, że się nie wiedziało o zepsutym terminalu i pójść do domu. Niech się martwią. A co!

My mieliśmy kasiorkę ze sobą. Tak! Chwalę się właśnie. Nie zapłaciłem za prąd, żeby sobie zakupy zrobić do domu:P. Powiem Wam, że samo czekanie w kolejce nie jest złe. Gorsze jest jednak panujące napięcie w niej. No bo tak. Dwie tylko kasy, a ludzi jak po odpust w średniowieczu, do tego rozlegający się dźwięk dzwonka na kasie. Reakcja ludzi bezcenna. Każdy jak pies Pawłowa na żarówkę. Ślina cieknie po brodzie, bo zaraz otworzą nową kasę. Tylko pytanie którą.. Zaczyna się robić nerwowo. Niczym przed pierwszym pocałunkiem w podstawówce.. no dobra.. gimnazjum.. studiach..? oj nie czepiajcie się:P. Wtedy staje się rzecz nieoczekiwana, która całkowicie niweczy nasze plany na podbój nowej kasy. Pojawia się kobieta w ciąży.. A już myślałem, że zaraz będziemy w domu. Za konkurentów miałem dwóch dziadków i jednego młodego kolesia. Dostali by po kopniaku w kostkę i odpuścili by. A w tym czasie żona zrobiła by zakupy. Jednak kobieta była w zaawansowanej ciąży i każda chwila opóźnienia mogłaby doprowadzić do tego, że na metryce dziecko miało by napisane przy miejscu urodzenia – Biedronka, Krasnystaw, kasa nr 3. No i moja żona specjalnie głośno powiedziała do męża tej Pani: Pańska żona jest ciąży, to Państwo niech idą pierwsi. Wtedy usłyszeliśmy głos. Mojżesz też kiedyś głos usłyszał, ale nikogo nie zobaczył, a my tak. Toż to pani kasjerka powiedziała, że zaprasza do kasy. Bałem się przez chwilę. Ostatnio jak ktoś do mnie powiedział, że zaprasza, to skończyło się mandatem 100 zł i dwoma punktami.. No ale ale.. Wtedy ni z gruchy ni z pietruchy, wpierdolił się w kolejkę jakiś cham i prostak z całym wózkiem zakupów. I teraz tak. Mam nadzieję, że ten ktoś kiedyś to przeczyta, bo mam tu dla niego wiadomość:

Ty pieprzony chamie, coś się wpierdzielił się jak jakiś posrany złamas w kolejkę! Jeszcze przy tym pedalsko krzywiłeś ryja w stylu: patrzcie kurwa na mnie! To ja! Naczelny fiut biedronki, właśnie wwaliłem się ze swoją samarą jakiejś babie z brzuchem. Ja kurwa najlepszy. Ja sam! Owoc grzechu dwóch pedałów. By Cię mrówki parówo oblazły! I żeby ten Twój brzydki ryj był zawsze tak chujowo wykręcony. Amen!


No dobra już. Gość od brzydkiego uśmiechu sobie poszedł. Następni byli państwo dwa plus jeden w każdej chwili. Zakupów mieli, jakby wesele wyprawiali. Ale co mnie to gówno obchodzi? Ale co było najlepsze? Po wszystkim, czyli zapłaceniu czort wie ile, za zakupy warte tyle co mój samochód, czyli jakieś 400 zł, pani z brzuchem pyta: „a kiedy będzie ten węgiel w promocji” Myślę sobie – Pięknie! Biedronka wykupiła węgiel śląski i będą handlować. A tu nie! Chodziło o opakowanie węgla drzewnego na grilla. Bo ze trzy złote taniej miał być czy coś. Promocje normalna rzecz. Sam korzystam kiedy się da, jednak wydało mi się dziwne to pytanie, kiedy płaci się aż tyle za zakupy. Mało tego. Zaraz po nich wychodziliśmy ze sklepu i wsiedli oni do nowiutkiego super auta, które kosztuje ze trzy razy tyle co moja chałupa.. Ta sytuacja umiliła mi resztę dnia. Może zabrzmi to nieładnie, ale taką bekę z nich mieliśmy, że szok! Mało tego. Na drugi dzień spotkaliśmy Ich w innym sklepie, i wtedy żona do mnie powiedziała: Pewnie po węgiel przyjechali:)
Ot taka przygoda nas spotkała:)

22 komentarze:

  1. Na samochód to pewnie odłożyli z oszczędności z promocji na węglu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha. W sumie jest to jakaś możliwość.

      Usuń
  2. Iście majówkowy ten wpis, a już relacja z Biedronki tak pieczołowicie odtworzona, że poczułam się tak, jakbym tam była ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) dlatego wlasnie przewaznie wybieramy inne sklepy..:)

      Usuń
  3. Bo węgiel na grill to ważna rzecz. Uśmiałam się z rana, bardzo zabawny wpis :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ha, niezła przygoda :D Z pewnością lepsza niż pogoda, choć zaraz, wyglądam za okno i jest słońce. To może być dobry dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pogoda ostatnio jest bardzo zmienna..:/

      Usuń
  5. Niestety tak to jest już nie raz byłam świadkiem takich przepychanek, masakra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kazdemu się śpieszy... Nic nie zrobimy

      Usuń
  6. Cóż, majówka już od jakiegoś czasu dzielnie walczy o miano Narodowego święta Polskiego Grilla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi sie, ze 2 maj jest od jakiegos czasu miedzynarodowym dniem grilla, ale pewny bie jestem.

      Usuń
  7. No cóż codzienność. Trzeba jednak mieć dystans. Szkoda nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas w Biedronkach już chyba z rok nie ma koszyków, trzeba z wózkami jeździć albo piramidę na rękach, nogach i głowie układać... ;)
    A co do sytuacji - duuużo, duuużo relaksujących wypadów Wam życzę i niech dzieci wchodzą na głowę dziadkom ;) (warto nawet takie chwile przetrwać dla tego spokoju bez dzieci ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba nauczyć sie od Afrykanskich kobiet, jak nosic na glowie duze ilosci

      Usuń
  9. A ja nie byłam na zakupach w Biedrze ;) wolę mój mały sklepik osiedlowy, gdzie zawsze jest spokojnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na końcu powinieneś dać zdanie: dziękuję, zapraszam ponownie :)
    [przynajmniej tak mówią kasjerki u nas, na południu Polski]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten zwrot jest wymagany przy kontroli tajemniczego klienta, więc pewnie w calym kraju jest powszechnie uzywany.

      Usuń
  11. Już któryś raz z kolei jestem u ciebie i widzę potencjał, ale... drażni mnie dokładne odwzorowanie języka potocznego w słowie pisanym. Próbowałeś czytać swoje teksty po pewnym czasie? Nie żebym się czepiała, po prostu zauważyłam ten trend u siebie i jestem teraz wyczulona

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę że przed majówką kolejki są normą w każdym sklepie ;)dwa dni sklep zamknięty a całe wózki jedzenia ;)

    OdpowiedzUsuń