piątek, 21 kwietnia 2017

Dlaczego warto wybrać małe miasto?

O tym ,że wychowałem się a wsi już pisałem. Ostatnio jednak dokonałem niesamowitego odkrycia. Spojrzałem na swój pesel i z niego wynika, że dzieckiem już nie jestem.. ależ ten czas leci. Dopiero co chodziłem do liceum. Paliłem fajki na przerwach w kiblu, czy za malinką. Lubiłem do tej szkoły chodzić, a jeszcze bardziej z niej uciekać.. Szkołę jednak skończyłem. Podobnie jak studia. I to dwa kierunki. Jeden skończyłem po pierwszym roku, bo pieprzony dziekan nie zgodził się, bym zapłacił czesne miesiąc później. Nie miałem kasy i co zrobić.. A tak poza tym to pozdrawiam tego dziekana z wydziału ekonomicznego UMCS-u :P. Drugi kierunek skończyłem. Co prawda na licencjacie. Łoo Powertatko ma papier. Jest wykształcony.. Tak samo jak wykształcone są nibynóżki pantofelka.. ;P To akurat z podstawówki zapamiętałem... Teraz mam rodzinkę i mieszkamy sobie w małym miasteczku na południowym-wschodzie Polski. Dla ułatwienia dodam, że południe, to tam na dole mapy, a wschód, to na prawo. To też z podstawówki zapamiętałem..

Krasnystaw

Kiedyś mówiono o krainie mlekiem i miodem płynącej. Moje miasto prawie takie jest. Tylko zamiast miodu jest tu śmietana. Pewnie jedliście. To takie białe coś do pierogów. Na opakowaniu jest napis Krasnystaw. Wbrew pozorom nie jest to nazwa korporacji, czy nazwisko prezesa, ale nazwa miasta. Mojego miasta.


Położone jest ono w samym środku trójkąta bermudzkiego, między Lublinem, Zamościem i Chełmem. Te trzy wymienione, to też miasta. To już wiem nie ze szkoły. I tak. Żyje tu tyle ludzi.. zaraz zaraz. Policzę tylko na palcach. Ja, moja żona, moja córka, moje koty.. chociaż kotów chyba do ludzi nie wolno zaliczać? To tak ze 20 tysięcy będzie. Mniej więcej tyle, ile na jednym osiedlu w większym mieście. Jest to miasto, które pieszo można przejść całe w pół godziny, robiąc sobie po drodze trzy przerwy po piętnaście minut. Wydawać by się mogło, że nic nie może człowieka skłonić do mieszkania w tym mieście, albo do ewentualnego powrotu z emigracji, czy ze zwykłych studiów.

Powiem tak. Na początku, jak wróciliśmy do Krasnegostawu, to nie wiązaliśmy jakoś nadziei z tym, że zostaniemy tu na stałe. Większość znajomych wyjechało albo do Warszawy, albo do Krakowa. Co niektórzy wybrali co prawda inne miasta jak Islamabad, czy Władywostok, ale to mniejszość:)

Czas leciał. Ja znalazłem tu robotę. Nawet niezłą jak na tutejsze warunki. Kupiliśmy mieszkanie i doczekaliśmy się dziecka. Teraz wiem, że kocham to miasto i nie chcę nigdy wyjeżdżać.

zalety

Od początku. Miasto jest zielone. Wszędzie drzewa, łąki. Piękne okolice do wypadów rowerowych czy spacerów, mała odległość do jezior, czy roztoczańskich lasów. Godzina drogi autem i można zapewnić dzieciom niezapomniany wypad, czy nawet dłuższe wakacje. Miasto jest czyste. To nie są czasy, jak kiedyś, że dosłownie wszędzie było nasrane. Puszki po piwie, papiery.. To wszystko kiedyś leżało pod nogami, a teraz? Wystarczy przejść kawałek, by zobaczyć prawdziwe oblicze małego miasteczka. Chodnik, oraz odgradzający go od ulicy pas zieleni. Ta zieleń faktycznie jest zielona i zadbana. Mało tego. Tylko na dobre zacznie się wiosna i pojawią się kwiaty. Człowiek może na co dzień nie zawraca sobie nawet tym głowy, a ja osobiście zacząłem dostrzegać to wszystko.. będąc w delegacji w Manchesterze.. Mieszkaliśmy praktycznie w centrum. Wieczorem trzeba było wyskoczyć coś zjeść. Nie było to jednak łatwe. Na chodnikach dosłownie leżeli ujebani czy naćpani w trupa ludzie. I to nie obcokrajowcy, tylko rodowici Angole. Syf, smród aż się rzygać chciało. 21 wiek, wielka Europa! Kraj, do którego milionami ciągną ludzie w poszukiwaniu lepszego jutra. Jak tak na to patrzyłem, to tego jutra wcale tam nie widziałem. Ludzie robią co chcą i nikt się tym nie interesuje. A jak to wygląda u nas? Wystarczy, że ktoś będzie pod wpływem, albo całkiem nawalony, to zaraz się ktoś nim zajmie. Albo straż miejska zawinie, albo Policja odwiezie do domu (tak! Tak też się zdarza!), albo przypadkowa osoba odprowadzi do domu. Sam raz w zimie zaprowadziłem do domu kolesia, któremu odjęło nogi.


Mamy tutaj park, który kilka dobrych lat temu został zmodernizowany. Jest to obecnie bez wątpienia jeden z piękniejszych parków w Polsce. Wielkością co prawda nie powala, ale skoro miasto duże nie jest, to nikt nie oczekuje, że park taki będzie. Mamy nowy stadion łącznie z zapleczem (hala sportowa, siłownia, kort do tenisa. Od zeszłego roku (a może od dwóch?) zostały postawione przy głównej drodze w mieście rzeźby, które mają symbolizować to, z czego miasto jest szeroko znane. Chmielaki. Jeden z najstarszych festiwali piwa w Europie, na który rok rocznie przyjeżdżają ludzie z całego kraju i nie tylko zresztą. 3 dni zabawy. Koncerty, niesamowite atrakcje dla dzieci. No wszystko dosłownie. A najwięcej oczywiście piwa!.

Miasto jest bezpieczne. Dla porównania mieszkaliśmy 5 lat w Lublinie i przez ten tylko okres na samej naszej ulicy, były trzy podpalenia samochodów. Mi osobiście ktoś wyłamał lusterko w aucie, a ani nie uprzykrzyłem nikomu życia, ani nie stanąłem jak debil. A tutaj? Cisza… spokój…

Zauważyłem również jedną tendencję, która niesłychanie mnie osobiście cieszy. Młodzi częściowo zaczynają wracać i zakładać tutaj rodziny. Miło jest patrzeć na ludzi, którzy codziennie spacerują z wózkami. Może rynek pracy nie jest jakiś szczególnie rozwinięty, ale ludzie są coraz odważniejsi. Nie boją się zakładać działalności i próbować zrobić coś samemu.

Można się czepiać. Jak wszędzie zresztą. Drogi mogłyby być lepsze, więcej tego, mniej tamtego itp. Uważam jednak, że zbyt rzadko doceniamy to co mamy. A mamy wiele i powinniśmy być z tego dumni. Grunty w porównaniu do większych miast są znacznie tańsze. Ceny mieszkań również. Nawet połowę taniej. Nawet z zaparkowaniem jest łatwiej. Nie ważne o której wrócę do domu, to wiem, że i tak będę miał gdzie zaparkować. A w Lublinie.. Jak wracałem wieczorem to musiałem kombinować. Nie raz zdarzyło się, że musiałem parkować nawet na innym osiedlu.. A jak jeszcze jeździłem busem? O matko..
Wszystko tu można kupić. Powiem inaczej. Cały dom można postawić i wykończyć kupując towar tylko tutaj. Znowu dam porównanie. Kojarzycie sklep Agata Meble? Tam dowóz 30 metrów od sklepu kosztuje już około 80 zł.. bez wniesienia oczywiście. A ja kupiłem stół w sklepie meblowym oddalonym od mojego bloku o 100 metrów, to pracownicy powiedzieli, że mi go przyniosą. Wnieśli mi go jeszcze na 2 piętro i nie chcieli ode mnie żadnych pieniędzy. Nawet na piwo nie wzięli..

edukacja

To co jest utrapieniem dużych miast, to przedszkola. Kombinowanie, a nawet o łapówkach słyszałem.. Żeby tylko dziecko przyjęli. Tutaj nie ma z tym aż tak dużego problemu. Tak samo jak z samą szkołą. Obecnie przy każdej w mieście zbudowane są orliki. Luksus, o jakim ja będąc uczniem mogłem pomarzyć. Prowadzone są przeróżne zajęcia sportowe i pozasportowe, które rozwijają zdolności dzieci i bardzo często są nieodpłatne. Można?

W małym mieście wszystko jest lepsze. Nawet komunikacja miejska jeszcze nigdy mnie nie zawiodła. Nigdy się nie zdarzyło, że autobus się spóźnił albo nie przyjechał wcale. Powodem pewnie jest to, że tutaj autobusów nie ma. Nie ma nawet świateł. W szczycie, kiedy największy zakład kończy pracę, to w korku czeka się max 5-8 minut.. A w miastach? Bez komentarza.

By Was na koniec jeszcze pocieszyć, to ja kończę pracę o 15:30 a w domu jestem 15:40. Jeżeli też tak chcecie, to zapraszam do mojego miasta. Do Krasnegostawu. Najlepszego miasta do życia, jakie sobie można wymarzyć. No może jeszcze jedno jest, które mnie urzekło – Dzierżoniów, ale to daleko..:P

32 komentarze:

  1. Dokładnie zgadzam się w dużym miastem wszyscy się wiecznie spieszą :) popierwszematka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też uwielbiam małe miasteczka. Sama pochodzę z Wałcza (woj. zachodniopomorskie) i uwielbiam jego klimat.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kiedyś marzyłam aby mieszkać w dużym mieście, ale kiedy zaczęłam częściej odwiedzać Lublin stwierdziłam, że duże miasto nie jest dla mnie. Mój brat dwa lata też mieszkał w Lublinie i sam przyznał, że woli nasze małe miasto do którego wrócił na stałe. Za to ja wybrałam wieś pod Lubartowem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mieszkam w jeszcze mniejszym mieście niż ty- to małe miasteczko i dobrze mi tu i nigdzie się nie wybieram ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh zazroszczę, że mieszkacie w takim miejscu. Ja jestem z Katowic i nie starczyłoby mi czasu, aby napisać wszystko co mnie tu denerwuje:(
    Na szczęście z centrum przeprowadziliśmy się na osiedle i jest o niebo lepiej:) Natomiast marze o mieszkaniu w górach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę Ci, byś kiedys spełniła marzenia.

      Usuń
  6. Świetny, z humorem, wpis :) ze studiów też mnie wykopali, a później skończyłem drugie :) i fajki w szkolnym kiblu brzmią jakoś znajomo haha �� kolejne podobieństwo: małe miasto, u mnie akurat też wschód, ale północny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja marzę o powrocie do mojego rodzinnego miasta, do Puław, ale tutaj mamy dobrą pracę, mój mąż ma tu całą rodzinę, więc szanse marne. Za to chętnie bym na jakiś czas wyjechała po mieszkać w Islamabadzie albo Władywostoku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Puławy nie tak daleko ode mnie.. Nieco ponad godzinka jazdy;)

      Usuń
  8. Ja lubię małe miasteczka, ten pospiech dużych mnie przeraża. Chętnie ucieklabym na wieś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię klimat dużych miast, ale również chętnie zaglądam do małych, gdzie mozna złapać spokojniejszy rytm życia. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  10. Fakt faktem,Krasnystaw ma swój"urok osobisty":)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z małymi miastami, to jest loteria. Są piękne, tak jak piszesz o Krasnymstawie, na dodatek wokół przepiękne przyrodniczo tereny, ale są też miasta zasyfiałe, gdzie te puszki po piwie i plastikowe torebki walają się gęściej od kwiatków. Przeważnie problemem małych miast jest praca, ale też nie wszędzie. Bardzo dużo zależy od samorządu - jeżeli jest zaangażowany w rozwój miasta, to wtedy jest pięknie, gdy wszystko olewa, to strasznie i bez perspektyw.
    Zawsze mieszkałem w dużym mieście, nie wiem czy dałbym radę żyć w małym, pewnie nigdy nie spróbuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duzo jest prawdym w tym co piszesz. Myślę tez, ze spokojnie byś sie odnalazł;)

      Usuń
  12. Mnie nie trzeba przekonywać do małych miast, miasteczek i wsi, bo po prostu je uwielbiam, za ich klimat i sielskość...
    Pozdrawiam!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  13. Też mieszkam w miasteczku, w dodatku na samym obrzeżu więc przyrody mam pod dostatkiem :) na zakupy i tak jeżdżę autem, a w sprawach administracyjnych raz na ruski rok biorę auto albo autobus :p

    OdpowiedzUsuń
  14. Choć Opole jest ciutke większe, właśnie za to samo je lubię! Można przejść wzdłuż i wszerz bez zmęczenia, jest zielone, wszędzie blisko i masz pod nosem to co chcesz. Nawet jak mieszkasz na peryferiach i do centrum musisz podjechać parę kilosów.

    OdpowiedzUsuń
  15. "W małym mieście wszystko jest lepsze."

    Wiesz, że możesz mieć rację? :)

    A z Krasnegostawu znam kefiry - petarda! ;) Serio, bardzo dobry towar ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hmm... Świetna reklama:) ja również mieszkam w małym mieście, ale niestety aż tylu zalet wymienić nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
  17. Też mieszkam w małym mieście i specjalnie nie narzekam. Jedyny ból to impreza w Krakowie, a potem jakoś trzeba wrócić do domu.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wyobrażam sobie mieszkania w duzym mieście. Korki, gonitwa, komunikacja miejska. O nie !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Kocham Roztocze, ale Krasnystaw akurat niespecjalnie mi się wpasował w zainteresowania

    OdpowiedzUsuń
  20. Też wolę mniejsze miasta... w takim miasteczku życie płynie spokojniej, ludzie się znają i są bliższe relacje. Teraz mieszkam w Londynie i nie mogę się doczekać przeprowadzki

    OdpowiedzUsuń