niedziela, 26 lutego 2017

Buty dla dzieci, w których samemu chce się chodzić.

Cześć wszystkim!

Twoje dziecko nie chce jeść? Ma problemy z koncentracją? Słabo się uczy? Bierze dopalacze? Kradnie zabawki innym dzieciom? Budzi się w nocy? Płacze bez przyczyny? Powodem mogą być źle dobrane buty, które uciskają na jakieś połączenia nerwowe:) Ja już znalazłem odpowiednie obuwie dla swojego zucha i o tych butkach chcę wam dzisiaj napisać.



Eko Tuptusie.  Już samo brzmienie  jest zajebiste. Dwuczłonowa nazwa zawsze jakoś lepiej się kojarzy. Np. Air Max, Air Force, Ace Ventura, Fc Barcelona, Aston Martin, Piotruś Pan, czy Platforma Obywatelska – ptfu;p

Kupiliśmy je po tym, jak żona znalazła dużo pochlebnych opinii na ich temat. Najprostszym sposobem kupna jest jak zwykle Internet. W Lublinie znaleźliśmy tylko jeden sklep stacjonarny, który posiada je w swojej ofercie, i jeżeli chodzi o wady, to by było na tyle. Po prostu ich nie ma. Jak to możliwe?

Wykonanie


Robione są ręcznie w Polsce ze 100 % włoskiej skóry, więc są idealne dla eko maniaków. Takiej palety kolorów pozazdrościć mógłby sam Da Vinci, ale On już chyba nie żyje. Każdy znajdzie zatem coś dla siebie. Posiadają one antypoślizgową podeszwę, co znacznie ułatwia przemieszczanie się po każdym rodzaju powierzchni. Posiadają nieuciskową gumeczkę pod kostką, przez co stopa lepiej się układa. Pozwala to dziecku czuć się pewniej zwłaszcza podczas nauki chodzenia. Co do samej skóry, to jest ona wolna od wszelkich pestycydów, metali ciężkich, czy innego gówna, co czyni je w pełni ekologicznymi. Dodatkowo można wybrać sobie wzorek na przedniej zewnętrznej części śródstopia. My akurat mamy misie, ale równie dobrze wzorek możemy wybrać pod dowolną okazję. Np. na święta bałwanek, choinka albo gwiazdeczka. Na Halloween widziałem nawet z dynią:). Wyprzedzam pytanie. Nie, nie znajdziemy wizerunku Elsy na nich (jak na razie).

Rozmiary


Buciki są dostępne w wielu rozmiarach zaczynając od 20, więc każde dziecko nawet te duże znajdzie dla siebie odpowiednie, ponieważ robione są również dla dorosłych.

Cena


I tu jest największe zaskoczenie. Ceny zaczynają się od 40 zł, czyli  jak za ręcznie robione skórzane buty, uważam że cena jest atrakcyjna.

Sam myślę o kupieniu takich dla siebie. Zażyczę sobie na wzorku herb FC Barcelony i jazda:). Myślę, że gdyby w starożytności takie robili, to Rzym by tak szybko nie upadł. Podobne buty miał Frodo jak zapierdalał z pierścionkiem do Mordoru, czy Odyseusz jak Troje podbijali. Jebany dziesięć lat w jednych butach.. No ale czy w tak kozackich trampersach można się dopatrzeć minusów? Ja osobiście nie znalazłem, ale hipotetycznie ze względów BHP nie mogą być stosowane na budowach. No chyba, że producent zamontuje blachę od spodu:P. Z czystym sumieniem polecam je każdemu, kto szuka niedrogich, solidnych i co najważniejsze wygodnych bucików dla swojego dziecka.

Każdy nosi buty, no dobra prawie każdy, bo zapomniałem o Cejrowskim. Kim by był Messi bez butów?, Kim Michael Jordan? Nawet Dalajlama chodzi w sandałach..  My chodzimy w butach, to i nasze dzieci będą, ale żeby w nich chodziły, to muszą je mieć.  Moje dziecko już ma i jak zacznie mówić, to poproszę Ją o dokładniejszą recenzję. Jeszcze raz gorąco polecam Eko Tuptusie.


Ps. TAK. Zrobiłem reklamę 
Pss. Nie. Nie wziąłem za to pieniędzy:)

sobota, 25 lutego 2017

Moja żona stworzyła rodzinę w dwa dni.

Są takie dni, kiedy mam ochotę moją żonkę wrzucić do Łopy… to taka rzeczka na wschodzie. Pewnie kojarzycie, bo wpada do niej Deberka.. aaa i Wisła jeszcze do niej wpada. No ale mniejsza o to. Kiedyś moja luba robiła to dosyć często. Perfidnie na moich oczach. Chcąc nie chcąc czasami musiałem na to spojrzeć. Wiedziała, że mnie to drażni i nic sobie z tego nie robiła. Próbowałem zrozumieć to zachowanie, ale nigdy mi się to nie udało. Na szczęście odkąd mamy dziecko, to robi to bardzo rzadko i to tylko jak dziecko śpi.
Poznaliśmy się jakieś cztery tysiące lat temu w liceum. Już wtedy robiła to regularnie. Ja zwykły, grzeczny, nieśmiały, wrażliwy, spokojny, kochany, sumienny, skromny i wstydliwy chłopak nie rozumiałem co to wszystko ma znaczyć. Dopiero tak naprawdę udało mi się to pojąć na studiach.

wtorek, 21 lutego 2017

Dlaczego podczas ciąży partner jest nieobecny?

Czułaś się dziwnie? Miałaś zawroty głowy, albo jakiekolwiek inne oznaki? Może Przeczuwałaś, że coś jest nie tak i dlatego poszłaś do apteki? Może się staraliście od dłuższego czasu i poszłaś tam bez nadziei na cokolwiek? To wszystko nie ma znaczenia. Zobaczyłaś dwie pionowe kreski na teście ciążowym i wszystko na moment zamarło. Tylko od Ciebie zależało, jakie to były uczucia. Strach? Szczęście? Rozpacz? Podekscytowanie? Podniecenie? Gniew? A może wszystkiego po trochu? Pewne jest to, że od tego czasu nic nie było takie samo..


sobota, 18 lutego 2017

Zrobiłem to w bardzo nietypowy sposób

Studia! To były czasy! My, młodzi, piękni (przynajmniej żona), bogaci (uhahahahaha), ciekawi nowych wyzwań. Zapuściliśmy korzenie w Lublinie - mieście inspiracji.. Takie hasło ono nosiło przynajmniej wtedy.. Nie wiem co to miało oznaczać.. Inspirowało jedynie do wyjazdu za granicę.. Studia jednak zobowiązują. Taka mnogość imprez. Wątroba i żołądek ze stali. Byliśmy przygotowani. Na 1 roku nie było tygodnia, żeby nie było imprezy.. ehh te czasy. My -para z dwuletnim stażem, chcieliśmy zamieszkać razem. Zmiana w życiu jak sto pięćdziesiąt. Żona na dziennych uczyła się o ściekach, kratach, sitach osadnikach wstępnych, i o moim ulubionym - zasadzie superpozycji (brzmi fajnie).... (przynajmniej dla mnie)..... (i chyba dla każdego faceta)... czaicie.. (superpozycja) haha śmiechłem.. 

https://www.google.pl/search?q=zar%C4%99czyny+weso%C5%82o&client=firefox-b-ab&biw=1600&bih=789&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiO5u-bxJnSAhWI3CwKHVcEBWgQ_AUIBigB#tbm=isch&q=will+you+marry+me&imgdii=i64GB9wVVEME_M:&imgrc=jWluVjCr2Z8LCM:


środa, 15 lutego 2017

Czy dzieciństwo spędzone na wsi można miło wspominać?

Pochodzę spod lubelskiej wsi i nie wstydzę się tego ani trochę. Nie wyjechałem również do stolicy szukać lepszych dni, jak pewien Grzesiu.. Moja wieś była tak ogromna, że wystarczyło trzy razy kamieniem rzucić, by być na drugim jej końcu. Czwarty raz był zabroniony, ponieważ kamień leciał już do sąsiedniej, a na co komu awantura? Zyłem jak Pan, Dziedzic i Hrabia! serio. Mieszkałem w starym zabytkowym dworku. Na górze były mieszkania, a na dole... szkoła.. idealnie! schodami na dół i jestem na lekcjach.. Pięknie. Mieszkałem w pałacu, a warunki miałem takie, że obecnie gdyby jakaś kontrol do chałupy wpadła, to z marszu dzieci zabierają. Bierząca woda była tylko na korytarzu. Żeby coś ugotować, to mama musiała rozpalić w kuchni.. Część z was nawet nie wie o co kaman w tym temacie.. Fajerki na oczy nie widzieliście, a dla mnie to była codzienność. To wszystko nic. Najgorzej było z toaletą, która stała w oddzielnym murowanym bydynku 30 metrów dalej.. Nie było tam pięknego ceramicznego kibelka z deską wolnoopadającą. Była tam tylko dziura... Takiego mieszkania nawet Katarzyna Dowbor z ekipą nie podjęła by się remontować.


sobota, 11 lutego 2017

Nie chcę brać tego świństwa - czyli słów kilka o....

Kiedyś było inaczej.. Człowiek jedynie czym się przejmował, to tym żeby coś upolować do jedzenia i samemu nie zostać przy tym zjedzonym.. Polował na wszystko i żył przy tym w zgodzie z naturą. Nie zabijał niepotrzebnie i nic się nie marnowało. Później przyszła cywilizacja i sielanka poszła w dupu.. zaczęły się ograniczenia, kary, przepisy i moje ulubione - podatki. Z cywilizacją przyszło coś jeszcze. Coś co rozwija się w zaskakującym tępie do dzisiaj i przestać nie ma zamiaru, mianowicie - nauka..



Rozwijamy się w każdej dziedzinie życia (no może poza polityką). Prace kiedyś wykonywane przez zwierzęta obecnie przejęły maszyny i roboty. Dzięki nauce, możemy ratować ludzi np poprzez przeszczepy organów. Samochody projektowane są z dbałością o każdy najmniejszy detal. Jednak z nauką nie jest łatwo. Cały ten postęp naukowy czasami zostaje wykorzystywany przeciwko nam. Manipulują nami na każdym kroku, a my jeszcze jesteśmy z tego zadowoleni. Przykład? Domowi naciągacze... Jak to działa? ma ktoś do sprzedania komplet noży za 30 zł, ale wciska nam pełny powagi, że specjalnie dla nas ma promocję i zapłacimy 250 zł. My jeszcze po drodze zbijemy cenę na 220 i jesteśmy szczęśliwi z zakupu badziewia za majątek. Kolejną mistrzynią manipulacji jest telewizja. Reklamy lecą non stop, a przy każdej pracują specjaliści od spraw marketingu i sprzedaży.. Im zależy na tym by sprzedać i tylko na tym. To, że w reklamach padają słowa typu :najlepszy, zdrowy, najtańszy, świetny, jedyny taki, to wszystko jest zabieg celowy.. pokażą Ci takiego przykładowo "małego głoda" i już masz gotową bombę cukrową dla swojego dziecka.. Jednak to nie spożywka jest najczęściej reklamowana, tylko coś co mnie osobiście delikatnie mówiąc wkurwia..

Dzień z suplementami


Gdybym miał żyć wedle tego co pokazują reklamy, to mój dzień by wyglądał pewnie tak: wstaję rano i biorę suplement na rozbudzenie, zamiast kawy mam suplement z najwyższą dawką kofeiny. Zębów myć nie muszę, bo przecież są suplementy na odbudowę płytki nazębnej, oraz poprawiających kolor i trwałość szkliwa. Okulary wyrzucam do kosza, bo mam przecież suplement poprawiający wzrok. Nigdy o niczym nie zapomnę jak wychodzę z domu, bo mam suplementy odpowiednio na pamięć, koncentrację i trzeciego zapomniałem...:P wychodzę z domu. Jeszcze na klatce biorę kolejne dwa suplementy na odporność i mogę ruszać do pracy. W aucie biorę na szybko suplement na koordynację ruchową. W pracy od razu łykam garść suplementów. Na stres, na brzydki oddech z paszczy, bo przecież zębów nie umyłem:P, na zmęczenie, na lepszą wydajność, na zwiększenie energii, na siłę Koriolisa i na przyciąganie ziemskie. Po pracy koniecznie biorę suplement szczęścia i radości. O zakupy do domu się nie martwię, bo wszystko mamy w suplementach. Po suplementowym obiedzie, mogę śmiało ruszyć na siłownię lub basen. Bosko! jeszcze tylko kilka suplementów na masę, rzeźbę, wydolność, ATP, FBI i HGW. Wieczorem siadamy do kolacji, która o dziwo jest normalna. Chleb, wędlina, jajo, kawior i przegrzebki:P Po wszystkim oczywiście suplement na trawienie. No nic, trzeba nakarmić dziecko. Oczywiście suplementem, bo żona nie brała suplementów zwiększających ilość pokarmu. Myć się w sumie nie muszę, bo prałem suplementy przeciw poceniu się, przeciw bakteriom, wirusom, rota wirusom, pneumokokom czy chorobie wściekłych krów... No ale przegląd ciała robić trzeba. Najpierw suplement na wypadające włosy. Następnie na ładne paznokcie i na koniec zamiast maseczki biorę suplement przeciw starzeniu się. Życie seksualne istnieje tylko po wzięciu tabletki.. Ostatnim suplementem jaki biorę jest ten, żeby z tego wszystkiego się nie zesrać.. 

Tak! jestem suplementowym hejterem. Śmiało linczujcie. Nie uznaję całego tego syfu. Wciskają nam sztuczne zamienniki wszystkiego, zamiast postawić na edukację. Obawiam się, że nawet nikt do końca tego całego suplementowego procederu nie kontroluje. Nie uważam, że wszystkie bez wyjątku są złe. Dopuszczam stosowanie w przypadku, kiedy takie jest zalecenie lekarza albo nie można dostać naturalnego składnika, którego brakuje w organizmie.

Zdecydowana większość suplementów, to nic innego jak witaminy, czy minerały. Wrócę tu do ładnych paznokci. W pewnym momencie zauważamy, że robią się one mniej ładne i zaczynają pękać. Co wtedy robimy? Idziemy do apteki, zielarki, znachorki, szamanki albo wojownika Jedi i dostajemy jakiś suplemencik na paznokcie. Jednak czy jest to jedyny sposób na ich poprawę? Hola! mamy 21 wiek.. wszystko jest w Google. Można bez problemu znaleźć w necie co wpływa na kształt i twardość paznokci, oraz jakie naturalne produkty mogą nam tego dostarczyć. Brakuje nam żelaza? to można kupić sok z buraka, albo szczerzej wprowadzić je do naszej diety. Takich przykładów jest mnóstwo. 

Najlepszą reklamą jaką ostatnio słyszałem, był suplement o nazwie acerolcośtam... w każdym bądź razie jest po części robiony z naturalnej aceroli i ma za zadanie zwyczajnie zwiększyć poziom witaminy c w organizmie. Gdzie tu sens i logika? Mamy kupować sztuczną acerolę i sztucznie podawać, płacąc za to czort wie ile, kiedy możemy pójść do sklepu zielarskiego, a czasem do zwykłego zieleniaka i kupić prawdziwy sok z aceroli? nosz krew mnie zalewa.. Niedługo dojdzie do tego, że zrobią tabletkę zawierającą naturalne piwo. Wyobraźcie sobie swojego faceta, który ogląda finał mistrzostw świata w piłkę i zamiast pić piwo, to wżera tabletki... kurwa.. ;P 

Suplementy to nie leki


Zdarza się, że te dwa pojęcia są mylone. Suplementy nie mają tak rygorystycznych norm. Nie są także dokładnie badane przed wpuszczeniem na rynek. Zbyt łatwo dajemy się mamić. Wystarczy, że powiedzą o suplemencie, że jest zrobiony z wątroby rekina, to już hura i lecimy do apteki. Gdyby zrobić suplement z wątroby świni, to też byśmy kupili, gdyby ktoś powiedział, że podnosi odporność? OO albo wyciąg z porostu islandzkiego.. fajnie. lećmy i kupujmy, zupełnie nie znając właściwości tej rośliny. Tak samo nie mamy pewności, że nie jest to zrobione z glonów z jezior mazurskich. Skoro jednak mówią, że z porostu islandzkiego to tak jest. Gdyby ktoś wprowadził wyciąg z jajec knura, i powiedziałby, że będziesz żyć o 5 lat dłużej przez to, to raczej tego nie kupisz, ale jak słyszysz jakąś nazwę po raz pierwszy, to zaczynasz się zastanawiać.. 

Nie muszę, to nie biorę. Co nie oznacza, że postępuje właściwie. Każdy ma prawo się pomylić. Ja jednak wolę dobrze i dużo zjeść niż nadrabiać to prochami..

środa, 8 lutego 2017

Ten 1 błąd może drogo kosztować każdego rodzica


Twoje dziecko tak szybko rośnie. Staje się coraz bardziej ciekawe świata. Jego horyzont sięga już dużo dalej niż szczebelki łóżeczka. Zaczyna otwierać szafki i wyciągać z nich wszystko co się da. Czasami przyszczypnie sobie paluchy, ale wcale nie zniechęca to, od podejmowania kolejnych prób poznania domu. Twoje dziecko po krótkim czasie wie lepiej co masz w szafkach niż Ty. To tylko Tobie się wydaje, że jesto Ono jeszcze za małe, żeby cokolwiek rozumieć. Nie będę pisał o tym, jak zablokować szafkę przed otwarciem, bo dziecko to taki mały Mcgyver i poradzi sobie ze wszystkim. To tylko kwestia czasu. Napiszę dzisiaj o czymś ważniejszym. Czego nie należy robić i o czym warto pamiętać mając małe dzieci. 

sobota, 4 lutego 2017

5 powodów, przez które nie jestem idealnym ojcem


Tatuś idealny... słyszałem kiedyś legendę, że istnieje naprawdę.. Wiem wiem.. Piszecie często na swoich blogach o tym, jacy to Wasi mężowie nie są wspaniali i jak to strzelają z kapelusza pomysłami na zabawę z dziećmi. Jednak czy to czyni Ich idealnymi? A może tak, a może nie. Czy na tatusia idealnego jest jakaś norma? może PN-EN 1236129370821? trzeba to zweryfikować..  Czy może jednak po "dobrej zmianie" wyszło jakieś rozporządzenie, albo ustawa? Patrząc na pracę tego Sejmu, kto wie.. Politykę jednak zgniatamy i wyrzucamy daleko za mur z Meksykiem.. 

Tata idealny. Czy ja nim jestem? W sumie mógłbym Wam napisać, że tak. Mógłbym kreować się na supertatę i w żaden sposób nie byli byście w stanie mi udowodnić, że to nie prawda.. Jednak tego nie zrobiłem do tego dnia i nie zrobię nigdy, no bo na cholerę?? Robić z siebie błazna przed moją rodziną? przecież dziecko kiedyś tego bloga odkryje, jak ten blog jeszcze będzie. Mało tego, ja sam Jej go pokażę, żeby zobaczyła, jaki tatko ma sprany beret. Nie jestem idealnym tatą. Napiszę wręcz, że czasami kiepsko sobie z tym całym rodzicielstwem radzę. Potencjał co prawda drzemie i nie pokazałem jeszcze wszystkiego w tej dziedzinie, ale jest mnóstwo czynności, które mógłbym i powinienem wykonywać lepiej. Samokrytyka poziom hard, ale słuszna jak wyprawa Napoleona na Rosję w 1812 roku.. Tak na marginesie ciekawostka z datami:P 1812 - Napoleon przejebał z ruskimi, 1912 - Titanic poszedł na dno, 2012 - Koniec świata według Majów do których jakby nie patrzeć się zaliczam:P, 2112 - Ja zostanę prezydentem Stanów Zjednoczonych w wieku 64 lat..
O czym to ja mówiłem?, a już wiem.. Ojciec ze mnie jak z koziej dupy trąbka. Uwaga uwaga! będę teraz walił argumentami!

środa, 1 lutego 2017

Jedno słowo, które każdego może doprowadzić do frustracji

Masz chęć zajebać szefa, brata, Ojca, ciotkę, kochankę, czy pieska? A może chciałbyś ich wszystkich zebrać razem do kupy po to, by założyć groźną maskę z serii filmów "piła" i puścić tym osobom nagrane słowa "do you want to play the game? Co może doprowadzić do takiego stanu, że stajesz się tykającą bombą i tylko sekundy dzielą Cię od detonacji ładunku? Każdy z nas kiedyś w końcu wybuchnie, tylko zależy jakiej długości ma lont.. Jednak bardzo często nie trzeba do tego wiele. Przeważnie wystarczy jedno słowo..