piątek, 26 maja 2017

3 sposoby na zostanie TOP Blogerem.



Czy jest istnieje przepis idealny by zostać blogerem idealnym? Oczywiście. Jest kilka opcji. Pierwsza, najbardziej właściwa i jedyna niewymagająca nakładów finansowych równych wartości średniej wielkości mieszkania położonego w centrum posz dzielnicy księstwa Monako. Zresztą tam chyba są same posz dzielnice. Nie wiem, nie byłem i nie mam zamiaru jechać. Sposobem tym jest...

środa, 24 maja 2017

Najlepszy prezent na dzień mamy, na który stać każdego.


Matka. Najbardziej niedoceniana osoba na świecie. O ile nie jest to widoczne, kiedy ma małe dzieci, bo wtedy widać jak się stara. Jak przygotowuje co raz to nowe potrawy, które robi pierwszy raz w życiu tylko po to, by nie było nudy. Jak przytula dziecko, jak całuje, jak spędza z nim czas. Czasami wybuchnie złością, czasami nie ma siły, czasami wygląda jak wrak człowieka. Zaniedbuje siebie, bo wie, że najważniejsze jest dziecko. Ten okres minie, wraz z dojrzewaniem dziecka. Zacznie się marudzenie, że jest zła, że daje za mało kasy, że nie poświęca czasu, że się czepia o wszystko, że nie kocha..

niedziela, 21 maja 2017

Czy koty i dziecko to dobre połączenie?

Wiele razy widziałem dyskusje w Internecie, na temat obecności kotów i zagrożeń związanych z posiadaniem ich. Tu jest moja odpowiedź.

































Czyt połączenie na linii dziecko - kot, może być udane?
odpowiadam: TAK!

Pozdrawiam

środa, 17 maja 2017

Jestem zmuszony zaakceptować TO u mojej żony.





Słuchajcie mam problem.. poważny problem. Nie. Nie mam kiły, rzeżączki, zajoba, z potencją też ok. Problem jest natury niemedycznej. W sumie mi i tak nic już by nie pomogło. Tym razem jednak problem nie dotyczy mnie, a mojej żony. W sumie po części i ja na tym cierpię. Moja żona na pierwszy rzut oka jest normalna. Ma oczy, uszy usta i nos. Nawet nogi ma. Ogólnie kompletna. Jedynie ma problem z piciem..

środa, 10 maja 2017

Gdzie na wakacje 2017? 6 miejsc, które warto odwiedzić.

Już za parę dni, za dni parę. Wezmę plecak swój i gitarę. Nie no dobra, nie wezmę. Nie mam gitary, a nawet jakbym miał, to i tak bym nie wziął, bo grać nie umiem. Kariery w tym kierunku już raczej nie zrobię. Plecak mam za to! Niebieski taki. Ładny jest i sporo pomieści. Śmiało mogę go zabrać na nieuchronnie zbliżające się wakacje. Tylko jest jedno ale. Nawet tych al jest kilka. Bo nie ma kiedy, bo kiepsko z urlopem stoję i co najważniejsze. Gdzie tu motyla noga pojechać. Wiem, że jest wiele osób, które podobnie jak ja nie mają jeszcze określonych planów na wakacje, jednak ja we łbie mam kilka ciekawych miejsc, które śmiało można odwiedzić i którymi to chętnie się z Wami podzielę.

niedziela, 7 maja 2017

Dlaczego powinni zmienić program nauczania?



Każdy z nas skończył jakąś szkołę. Jeden podstawówkę, drugi gimnazjum, a jeszcze inny ostatnio skończył jakąś ocieplać.. Tak się składa, że i ja skończyłem jedną. Powiem więcej. Ukończyłem szkołę wyższą, a nawet najwyższą. Przynajmniej w moim mieście. 3 piętra miała skubana. Moje liceum o dumnym patronie, któryż to w bambuko pięknie krzyżaków załadował pod Grunwaldem – Władysław Jagiełło! Ten sam, co swoim tępym wzrokiem krzywo zerka na nas z banknotu stuzłotowego. To znaczy na Was.. Ja go widziałem raz.. na swojej komunii, jak moi rodzice go gdzieś schowali.. 

środa, 3 maja 2017

ADHD - czyli ściema, którą karmią nas codziennie.


Pamiętacie moją walkę o pampersy, która miała miejsce dosyć niedawno? Macie przypomnienie. Powiem Wam coś w sekrecie. Otóż znowu byłem na zakupach! Naprawdę! A do dziesiątego daleko:). Tym razem jednak, żeby wszystko na pewno kupić, to zabrałem ze sobą żonę. Taki romantyczny wypad we dwoje. Jak za młodzieńczych lat. Randka w tesco…

No i łazimy sobie. Żona jak chyba każda kobieta zaczęła od najważniejszego – ubranka dla dzieci. Jakby moje dziecko nie miało w czym chodzić. A ma! Dużo ma. Ma tyle, że ooo. Moja żona za to nie ma. No bo jak inaczej mam sobie tłumaczyć ciągłe jęki, że „nie mam w czym chodzić”?

Kobiety to mają przerąbane. Sukienka na każdą okazję musi być inna, bo przecież nie pójdzie dwa razy w jednej, bo ktoś już ją widział.. Sprzedać też nie sprzeda.. buty muszą być pod kolor sukienki. Najlepiej trzy pary. Na obcasach, szpilki i na obcasach.. To jednak nic. Codziennie na imprezę okolicznościową się nie chodzi.. Za to zwykłe wyjście z żoną do sklepu staje się dla faceta wyzwaniem. Chłop już stoi ubrany i gotowy do wyjścia. Zarzucił na grzbiet, co tylko było pod ręką. Buty włożył pierwsze lepsze. Zresztą jedyne jakie ma. A żona mu mówi – daj mi jeszcze chwilkę, tylko nos poprawię… A co ty Michael jesteś, że Ci odpadł.. No dobra – mówię. Poczekam. Muszę się jednak rozebrać, bo czuję, że zaraz będę cały mokry.. Mija tak 5 minut. I raptem słyszę – muszę się przebrać! What, że kurwa co? Już mieliśmy wychodzić przecież. Na co żona przeobrażając się w demona oznajmia stanowczo – Zobacz jak ja wyglądam! Nie pójdę tak. Nie mam w czym chodzić! I jeszcze po chwili dodaje – No sam mi coś wybierz no! Wtedy facet by nie okazywać złości wykrzykuje w myślach wszystkie przekleństwa tego świata.. Po pół godziny jednak wreszcie ruszamy. Ja zadowolony, a żona wkurwiona na mnie, na siebie, na ubrania, na przyciąganie ziemskie i na ruch obrotowy ziemi..

No i łazimy po Tesco. Żona skończyła walkę z dziecięcymi ubrankami, co tylko ją jeszcze bardziej zdenerwowało, bo przecież NIC NIE MA! Idziemy dalej. Żeby poprawić jej humor skręcam w ulubioną alejkę wszystkich kobiet. Aleja rozkoszy.. Słodycze i czekolady. Żona od razu nabiera rumieńców i staje się aniołkiem, jak wtedy kiedy pierwszy raz przyjechałem do Niej do domu:P. Po przeczesaniu półek idziemy po resztę pierdół.. I raptem.. na samym środku Tesco akcja. Matka zbiła płaczące dziecko. Mało tego, zaczęła się drzeć, że zaraz dostanie drugi raz i to mocniej!

Ciekawi jesteście naszej reakcji? A jak Wy byście się zachowali w takiej sytuacji?
My zachowaliśmy się normalnie. Oboje byliśmy w chwilowym szoku, ale poszliśmy dalej. Bo co mnie obchodzi jakaś baba? Ma taki sposób na wychowanie? Okej.. Przecież każda matka wie najlepiej, co jest najlepsze dla jej dziecka – brzmi znajomo? Oleliśmy tę sytuację. Tylko teraz tak. Czy zrobiliśmy dobrze? Nie wiem. Ale my nie jesteśmy Jezusami, że każdemu mamy ścieżki prostować. Nie działamy w jakiś ugrupowaniach zajmującymi się biciem dzieci. Nie mamy prawa umoralniać tej kobiety. Zrobiła jak zrobiła. A to, że miało to miejsce, kiedy w ciul ludzi było obok, to inna kwestia. Ciekawi mnie tylko, czy Jej działania przyniosły jakiś skutek. Ciekawi mnie, co daje bicie dzieci. Inaczej. Wiem co daje. Sam byłem bity jak coś przeskrobałem. A skrobałem dużo. Odpowiedź jest jedna. Nic dobrego.
Dziecko jeszcze nie wie, co jest dobre, a co nie. To, że gania po sklepie, to znaczy, że chce się bawić. Chociaż ostatnio coraz więcej ludzi na takie zachowanie ma jedną diagnozę – ADHD… Ja na taką diagnozę z kolei mam odpowiedź – buhahahahahah! Kurwa!!!

Dziwisz się, że dziecko ma za dużo energii? Zostaw ten pierdolony telefon czy komputer i weź je na dwór. Poganiaj za piłką, albo poślij na jakieś zajęcia, gdzie będzie mogło się zmęczyć. A nie.. sory.. No jak dziecko na trening.. jeszcze się spoci, albo zmęczy.. coś sobie może zrobić przecież..

Szukamy i sami wkręcamy sobie i dzieciom jakieś choroby, czy odchyły, gdy tylko zaczynają robić coś nie po naszej myśli. Sam dużo czasu spędzam na telefonie. Ale u nas dziecko się nie nudzi. Kiedy ja odpoczywam, to bawi się żona. Mamy też to szczęście, że bardzo blisko mieszkają dziadkowie, którzy bardzo często nas odwiedzają. Ale jak kto woli. Można spędzać wiele godzin i dni na wizytach u lekarzy. Dawać dziecku leki na adhd, które do stu beczek śledzi nie istnieje!!!

Dzieci na placu zabaw się bawią, a mamuśki siedzą i plotkują. Co chwilę jest tylko: nie idź tam, zostaw to, nie rób tego, wyjmij to z buzi, oddaj śledzionę koledze.. Tylko nie, nie i nie! same zakazy.. i jeżeli dziecko mimo tego dalej coś robi, a to przecież jest dziecko i będzie to robiło, czy Ci się to podoba czy nie, to zaraz mamy diagnozę. Nieposłuszny i nadpobudliwy. trzeba jechać do doktora.. 

Pytanie. Czy jeżeli przełożony zacznie krzyczeć na swój zespół, bo nie wykonali jakiegoś zadania, to znaczy, że jest nadpobudliwy? u dzieci w takiej sytuacji było by, że tak.

Gdyby, ktoś Wam wkręcił, że Wasze dziecko częściej spogląda w lewo niż w prawo, i zaleciłby Wam badanie, bo to może być objaw jakiejś choroby, to też byście pojechali? Wiecie jak to się odbywa? Ktoś wynajdzie lek, albo specyfik. Nie ma pojęcia na co. Po testowaniu go, okazuje się, że nie wywołuje on żadnych efektów ubocznych, nie uzależnia i jest ogólnie nieszkodliwy. Jednak nie leczy nic. Wpierdolił kupe kasy w badania, testy i papiery legalizujące, więc musi mu się to jakoś zwrócić.. Zaczyna się lobbing. Wpompuje jeszcze więcej kasy, żeby ktoś wymyślił chorobę, która będzie się objawiała jakąś nic nie znaczącą dolegliwością, a lekarstwo na nią będzie tylko jedno i będzie wymagana długa nim kuracja.. Jakie to lekarstwo? Eureka!

Pieniądz robi pieniądz. Tak jak w budownictwie. Jakby murarz wymurował idealnie, tak tynkowcy i dociepleniowcy nie mogliby zarobić na kombinowaniu. Tak zawsze można zgonić na murarza i przewalać ludzi na materiale, który i tak pójdzie na sprzedaż na lewo. Przerabiałem sam takie rzeczy, więc wiem. Ludzie są naiwni i można im wkręcić wszystko. O! albo drugi przykład budowlany. Przyjmijmy, że ktoś ma nam zrobić posadzki w domu, czy gdzieśtam. Mówi, że będzie miała ona grubość 10 cm. Po zmierzeniu powierzchni zamawiany jest towar. „fachowiec” jeszcze przed dostarczeniem towaru na budowę, część materiału zabiera dla siebie, a nam robi posadzkę – 8 cm. 20 % mniej towaru. Można? Można. Bo klient i tak się nie gapnie. Dokładnie tak samo jest z tymi nowymi chorobami.


Na koniec wrócę jeszcze do tych, co biją dzieci. Obierzcie za cel ścianę która jest najdalej od Was, rozpędźcie się i przypierdzielcie w nią głową, to może Was  to czegoś nauczy.

poniedziałek, 1 maja 2017

Bałem się, że urodzi tuż obok..


Powiem Wam kawał.:
co mówi Andrzej, jak przychodzi do domu?
-cześć!
Hahahahah! Dobre nie? Leże... łaaaa hyhyyhy trytrytrytryt hahahah!!
chyba spaliłem.. ale chuj z tym.

Jeżeli jeszcze nie spadliście z krzesła, to uważajcie, bo będzie jeszcze lepiej.

sobota, 29 kwietnia 2017

Tatusiu! Spędź ze mną trochę czasu - proszę..


Co to tak pięknie pachnie? Czyżby to już obiadek mamusia szykowała? A jeżeli tak, to znaczy.. to znaczy.. że zaraz do do domciu wróci tatuś! Tatuś mój kochany. I jak tylko wejdzie do domu, to wskoczę na niego i będę go gryźć i całować i ślinić i przytulać go będę. Pokaże nową budowlę, co razem z mamą zrobiliśmy i książeczki pokażę i lalę też. Weźmie mnie na ręce i podejdziemy do okienka i będzie mi pokazywał autka i autko tatusia też. A ja będę się śmiała i przytulę go by wiedział, że go kocham.

środa, 26 kwietnia 2017

Jestem normalny, czyli dla wielu inny.




Jestem normalny, czyli dla wielu inny. Tak zajebałem tytuł z jednej z piosenek. Nie mogłem jednak wymyślić nic lepszego, co mogło by odzwierciedlić to co czuję, gdy patrzę na to co się dzieje wokół. Jestem zwykłym gościem, który jeszcze do niedawna nie wyróżniał by się niczym. No może poza ponadprzeciętną inteligencją, urodą, wdziękiem, klasą, charakterem, romantyzmem, bajerą, poczuciem humoru czy talentem do śpiewu..:) 

Teraz jednak mam wrażenie, że staję się jakimś dziwakiem, którego niedługo będą wytykać palcami. I to nie w stylu, że laski będą wskazywać na mnie i szeptać – zobacz to on. Matko jakie ciacho. Nie nie. Ten etap już za mną. ;p Ludzie będą wytykać palcem i mówić coś w stylu – On jest jakiś dziwny. Weź zobacz gościa. No jak tak można.. Dziwak.

 Jestem normalny

Ubieram się normalnie. Sweter, dres, sandały i skarpety. No może nie zawsze to wszystko na raz, ale chwalę się tylko, że mam. Nie zakładam rurek. Blee jak można nie chodzić w rurkach? Teraz mam problem z kupnem spodni, bo większość ciśnie w jaja, a przepukliny na nich nie mam..
Jestem rodzicem, a nie biorę udziału w przechwałkach, że moje dziecko jest lepsze niż Twoje. Chociaż z pewnością jest, bo jest moje:P Nie krytykuję innych osób za to, że mają inne sposoby karmienia, ubierania, czy usypiania swoich dzieci. Mam to szczerze w dupie. Nie wrzucam zdjęć swojego dziecka, które mają na celu… no właśnie co? Uczymy BLW po to by pokazać jak całe jest ubabrane jedzeniem? Słyszałem nawet, że są ludzie którzy wrzucają zdjęcia kupy dziecka.. Może ja wrzucę zdjęcie swojej z podpisem „zgadnijcie co jadłem?”. 

Mam konto na Instagramie

Co do zdjęć.. dosyć niedawno założyłem konto na Instagramie. To takie coś do wrzucania zdjęć. I tyle wiem o tym. Nie wrzuciłem żadnego zdjęcia z wykrzywioną gębą w dzióbek, ani robionego w lustrze. Moje jest tak ujebane, że pewnie i tak nic by nie było widać. Zdjęcia z dzióbkiem. Zrobi sobie laska sztuczne usta, które są wielkości starożytnego Rzymu i jeszcze je wykrzywia. To ma być seksowne? Bardziej seksowny jest już mój pazur u nogi, na który spadł mi klocek drzewa i przez to zrobił się siny jak nos pana Miecia po alko-maratonie

Jestem blogerem

No jestem blogerem. Początkującym co prawda. Coś tam już napisałem, coś tam już niby wiem. Nie mam parcia na szkło, żeby zostać top. Nie muszę. Ja wiem, że już jestem top. Mam swój styl i się go trzymam. Ma być luźno jak w zbyt dużych majtkach. To jest cel jaki sobie stawiam. Jeżeli chcecie czytać coś co jest napisane książkowo, poradniki, czy ogólnie zamulacze czasu, to wpiszcie sobie w Google „najlepszy blog” i idźcie tam. Ja piszę tak jak mówię na co dzień – normalnie. Nie mam zamiaru spędzać wiele godzin nad tworzeniem arcydzieł literackich. Jak chcę przekazać, że np. jakiejś miejsce mi się podoba, to piszę że jest zajebiste i to wyczerpuje temat..

Jestem facetem

Lubię usiąść wieczorem i do meczu wypić piwo. Nawet kosztem tego, że nie posprzątam kuchni o co prosi mnie żona. Zdarza mi się pierdolnąć skarpety w kąt i tak leżą do rana, aż jaśnie Pan Andrzej nie zaniesie ich do kosza na pranie. Nie chodzę na solarium, ani do kosmetyczki. W zamian za to obgryzam paznokcie i zdrapuję strupy, jeżeli jakieś są. Nie siedzę przed lustrem i nie wyrywam sobie brwi. Czasem zapomnę umyć ryja przed wyjściem do pracy. Nie przejmuję się tym, czy to co mam na sobie jest uprasowane czy nie. To właśnie kiedyś było normalne.. 

Mam Facebooka

Żeby jakoś ten mój blog dotarł do większej liczby osób niż ja i moja żona, to założyłem też fanpejdża. Polubiło go już ponad 300 osób, więc jak dla mnie to szał! Jeszcze niedawno, gdy zakładałem bloga, to nawet sobie nie wyobrażałem, że tak szybko uda mi się to osiągnąć. Raz nawet zapłaciłem chyba z 8 zł za promocję posta, ale szybko stwierdziłem, że po co? Jeżeli się ludziom będzie podobało, to sami będą przychodzić, a co ważniejsze – będą zostawać dłużej.

 Nie jestem sportowcem

Sport.. Wszędzie teraz tylko diety, sporty i fitmamuśki. Ciekawy jestem ile z tych fit mam ćwiczyło w szkole na wfie? Chodziłem do szkoły i wiem jak łatwo załatwić sobie zwolnienie. Bo mojemu dziecku jeszcze się coś stanie… Tak stanie się. Skolioza i spaczenie umysłu wywołane nadmiernym gapieniem się w magiczną skrzyneczkę (telefon). Wiecie jaki zawód obecnie staje się coraz bardziej popularny? Trener personalny. A ile trzeba doświadczenia by nim zostać? Odjebać jakiś kurs, wziąć papier i zacząć nauczać, jak Jezus prawie. Chcielibyście np. żeby ktoś uczył wasze dzieci karate a sam nigdy nie trenował? Odbył kurs, zdobył certyfikat i zaczął uczyć? Więcej szkody można narobić niż pożytku.. Jeszcze raz trener personalny. Przyjmijmy, że ja, który na siłkę nie chodził nigdy, zacząłbym to robić. Trafię na dziewczynę, która jest świeżo po kursie i co? Ona ma mi układać dietę? Od kiedy to dietę układa ktoś taki..? Nawet najlepsi sportowcy korzystają z usług dietetyków a nie trenerów personalnych. Dietetyk przynajmniej skończył szkołę w tym kierunku. Nie mam bzika na punkcie sportu. Nie mam bzika na punkcie swojego ciała. Nie mam na to czasu. Wolę w tym czasie pobawić się z dzieckiem, albo zrobić coś na czym skorzysta moja rodzina. Jestem z tego dumny, bo nasz czas wspólny nie ogranicza się do zrobienia wspólnego zdjęcia i wrzucenia go na Insta, żeby inni widzieli jak to u mnie nie jest zajebiście.. 

 Jestem na diecie

Dieta. Wychowałem się na mięsie. Jem mięso i mięso będę jadł w dalszym ciągu. Jak chodziłem do szkoły, to wegetarianami były tylko jednostki. O weganach nawet nie wspominam, bo to jakiś nowy kult jest. A teraz? Restauracje wegańskie. Wszędzie tylko przepisy na żarcie fit i moje ulubione – potrawy bezglutenowe. Kto z Was w młodości słyszał o glutenie? Kto z Was w ogóle wie co to jest ten gluten? Ja nie wiem dokładnie i mam to w dupie. Jem to na co mam ochotę, albo inaczej. Jem to co zrobi moja żona:), która na szczęście nie jest normalna. Może to nas połączyło? Normalność, która dla wielu jest dziwactwem?

niedziela, 23 kwietnia 2017

Czy moje dziecko jest (nie)normalne?

Moja rodzinka. Normalna. Jak każda inna. Tylko dwie osoby odbiegają w niej od normy. Ojciec i mąż. Czyli ja. Jeden Andrzej w dwóch osobach. Brzmi znajomo?;p. W głowie mam takie siano, że wykarmiłbym nim wszystkie biedne konie ze Skaryszewskich targów. Ale mam za to coś co sprawia, że laski za mną szaleją. Piszczą tak głośno, że ściany z ołowiu musiałem postawić. Pisk jednej był jednak tak donośny, że na Marsie bym usłyszał. Co miałem zrobić.. Wziąłem ją sobie za żonę.:) Mam tę moc chciało by się rzec. Nie. Nie mam żadnej mocy. Nie mam siły Hulka, wzroku Supermana, gadżetów Batmana, czy dotyku Elsy.. Mam za to poczucie humoru. Tak mi się wydaje.. a może to nie na to moja żona poleciała.. Czyżby na kasę...? na kasę? … na kasę??!!! Buhahahahahahahhaha!!!!!!!
to musiało być poczucie humoru..

piątek, 21 kwietnia 2017

Dlaczego warto wybrać małe miasto?

O tym ,że wychowałem się a wsi już pisałem. Ostatnio jednak dokonałem niesamowitego odkrycia. Spojrzałem na swój pesel i z niego wynika, że dzieckiem już nie jestem.. ależ ten czas leci. Dopiero co chodziłem do liceum. Paliłem fajki na przerwach w kiblu, czy za malinką. Lubiłem do tej szkoły chodzić, a jeszcze bardziej z niej uciekać.. Szkołę jednak skończyłem. Podobnie jak studia. I to dwa kierunki. Jeden skończyłem po pierwszym roku, bo pieprzony dziekan nie zgodził się, bym zapłacił czesne miesiąc później. Nie miałem kasy i co zrobić.. A tak poza tym to pozdrawiam tego dziekana z wydziału ekonomicznego UMCS-u :P. Drugi kierunek skończyłem. Co prawda na licencjacie. Łoo Powertatko ma papier. Jest wykształcony.. Tak samo jak wykształcone są nibynóżki pantofelka.. ;P To akurat z podstawówki zapamiętałem... Teraz mam rodzinkę i mieszkamy sobie w małym miasteczku na południowym-wschodzie Polski. Dla ułatwienia dodam, że południe, to tam na dole mapy, a wschód, to na prawo. To też z podstawówki zapamiętałem..

czwartek, 20 kwietnia 2017

Czy zaszczepić swoje dzieci?


Szczepienia.. och jakże lubię czytać o nich w necie. Nic tylko usiąść wygodnie przed komputerem, wziąć do ręki kubek ciepłej kawy i raczyć się tym pięknym widokiem. Gównoburza – tak to się nazywa. Ile osób tyle opinii i każdy oczywiście ma rację. Do rozpoczęcia spektaklu wystarczy jeden mały, nic nie znaczący prowokator, który za cholerę nie ma pojęcia o tej dziedzinie.

środa, 19 kwietnia 2017

Nie chcę takiego nazwiska!




Jako, że nieuchronnie zbliża się miesiąc jakim jest Maj, chciałbym dzisiaj napisać Wam o nazwiskach. Co mają miesiące do nazwiska? Do mojego mają. Maj Ci ja z rodu. Najmłodszy z dwóch synów mojego ojca. Mamę też mam. Tak samo jak ojciec i Jego dwóch synów (w tym ja), ma na nazwisko Maj. Fajnie nie? Pewnie, że fajnie. Nie zawsze jednak tak było.

sobota, 15 kwietnia 2017

Rozwój dziecka - 18 miesięcy..


Nie wiadomo kiedy mojemu dziecku pesel pokazał, że skończyło 18 miesięcy. Haha daliście się nabrać. Wiadomo kiedy. Dokładnie 6 kwietnia. Pomyślałem sobie, że będę naśladował innych wielkich blogerów i zrobię małe podsumowanie rozwoju mojego bobasa. Żeby było trudniej, zrobię to alfabetycznie, albo anal fabetycznie jak kto woli:P

środa, 12 kwietnia 2017

Daj dziecku szczęście. Zwolnij..




Dokąd zmierzasz świecie? Dokąd zaprowadziła nas cywilizacja? Czy to tak ma wyglądać jak obecnie? Ja dziękuję za takie coś. Pościg. Nieustanny pościg za tym, by zostać zauważonym. Sprzedajemy sami siebie. Jesteśmy w stanie sprzedać wszystko i wszystkich, za co? No właśnie za co? Za lajki na fejsie? Za komcie pod pościuniem? Za awans w pracy? Za parę groszy?

wtorek, 11 kwietnia 2017

Marchewka.




Wiecie jakie wydarzenie było najważniejsze w historii naszego kraju? Część z Was odpowie, że chrzest Polski. Bzdura! Mieszko przyjął go tylko po to, by Szwabia nie wytłukła mężczyzn i nie wzięła sobie kobiet. To było spowodowane tylko tym.. Fakt. Ma to ogromne znaczenie dla historii naszego kraju, ale czy najważniejsze? Śmiem wątpić. Inni powiedzą pewnie, że ważniejsza była Konstytucja 3 –go Maja.. Bo pierwsi w Europie, a drudzy na świecie. Też bzdura. Ile ustaw przedarło się przez prawo weta? Wystarczył jeden głos, by obalić sejm. Teraz jest podobnie w ONZ, gdzie prawo weta ma Matuszka Rasija. Kpina!. Jeszcze inni powiedzą o powstaniach, obaleniu komuny – hahaha!, tragedii Smoleńskiej, czy pasowaniu Antonio Macierewicza na Ministra Obrony… Było wszystko. Rozbiory, wojny, podboje. Przecież to my jako jedyni w historii zrobiliśmy wjazd na chatę Moskalom. To my rozjebaliśmy biwak Turków pod Wiedniem. To my ratowaliśmy Anglię, kiedy Ona miała nas w swojej wyspiarskiej dupie. Mieliśmy świetnych odkrywców, wynalazców, noblistów, sportowców. Mieliśmy Kościuszkę, Piłsudskiego, Kopernika, Da Vinciego, czy Matkę Teresę. Mieliśmy poloneza, czy syrenę. Mieliśmy smoka w Krakowie. Dalej w sumie jest, tylko nazwę na smog zmienił. Mieliśmy Kazia Wielkiego, który rozjebał system i sprawił, że Polska była mocarstwem. Mamy Kaczyńskiego, który chciałby, żeby Polska była jego Carstwem. Mamy Legię, która zremisowała z Realem (hahahahaha). Mieliśmy AK. Mieliśmy Zomo. Mamy homoniewiadomo. Jednak czy to takie ważne?Nie!

sobota, 8 kwietnia 2017

przygoda...

Piątek. To taki dzień jak każdy inny, a wyróżnia go tylko to, że jako jedyny  oprócz środy ma w swojej nazwie polski znak- ot Ci ciekawostka. A dzisiaj jest sobota, czyli dzień po piątku, a dzień przed niedzielą. Stukam sobie właśnie w klawiaturę i Eureka! Wiecie, że jak kliknę w jakiegoś klawisza, to pokazuje mi się to na ekranie? Fajnie! No to powiem Wam co było w środę. To znaczy dzień przed czwartkiem. Chociaż nie wiem jeszcze czy to co teraz piszę zostanie przez kliknięcie myszy w przycisk „publikuj” dodane. Nie wiem czy przejdzie cenzurę. Nie wiem nic, chociaż w sumie wiem. Wiem, że wczoraj był piątek:)


czwartek, 6 kwietnia 2017

A gdy dorosnę zostanę....


Dzieciństwo. Złoty okres w życiu większości z nas. Nie każdy miał kolorowo, ale za to każdy z nas był dzieckiem. No chyba, że ktoś nazywa się Benjamin Button..:P Nie fajnie, tak urodzić się staruszkiem. Każdy z nas będąc dzieckiem miał marzenia. Jedne z biegiem lat zostały spełnione, na inne nie ma pieniążka. Gdzie do cholery jest moje Lambo!?:) Jeszcze inne zostały zablokowane przez rodziców z różnych powodów. Np. chcieliśmy zostać słynnym malarzem, jednak rodzice widzieli, że nic z tego nie będzie i nie wspierali nas. Każde dziecko jednak w przyszłości chce zostać kimś!

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Zrobiłem to, kiedy żona była chora.


Zrobię to sam! – powiedziałem sam sobie. Bez niczyjej pomocy. Nikt nie będzie mi przeszkadzał. Najlepiej zamknę się w kuchni i po cichu będę „pracował”. Kurde, ale samemu? Jak wtedy w gimnazjum? Myślałem, że te czasy minęły bezpowrotnie, ale chcąc nie chcąc zmuszony jestem do nich wrócić. Moja żona często robi to sama, ale ja jakoś nie mogę, nie chcę, nie umiem.. Dziś jednak potrzeba okazała się silniejsza niż kiedykolwiek, przez co zwyczajnie się za to wziąłem…

niedziela, 2 kwietnia 2017

7 bajek, które oglądał każdy!


Każde dziecko lubi oglądać bajki. Każde z wyjątkiem mojego. Nie interesują Jej zupełnie, ale ma ważniejsze sprawy na głowie, jak budowanie zamków z klocków, czy wspinanie się na mamę w każdej wolnej chwili. Jak ja byłem dzieckiem, to bardzo lubiłem bajki. Teraz jestem trochę starszy, i dalej je lubię! Mało tego. Twierdzę, że kiedyś bajki były lepsze. Dzisiaj przedstawię kilka bajek, które były hitami w czasach mojego dzieciństwa.

Kubuś Puchatek

Na pierwszej pozycji Kubuś musi być! Kubuś musi być! Kubuś musi być! Bo my bez Kubusia nie umiemy żyć! Nie umiemy żyć! Kto nie oglądał przygód ekipy ze stumilowego lasu, niech się schowa w krecią norę i struka rzepkę dla Dziadka Mroza.:P kult! Kubuś, który żarł miód, jak ja schabowe. Prosiaczek – naczelny przydupas Kubusia. Kłapouchy, który gada jakby był w śpiączce. Sowa, która wszystko wie, i rozbrykany tygrys! Jako wisienka na torcie, jest Krzyś. Zjarany gość, co gada ze zwierzętami w środku lasu:) Do napisania tego posta skłonił mnie właśnie tygrysek! Rozbrykany tak samo jak ja;)

Smerfy

Wielki łysy łeb i dwie plaże z czarnych włosów bo bokach łepetyny. Do tego kot, który nadawał się tylko na przetwory i mania wielkości niczym Dżarek K, dla wtajemniczonych –Zorro:P. Chata 100000 metr kwadrar i zero pomocy w sprzątaniu. Do tego tylko jeden cel życia! Złapanie kurduplastych stworków, mieszkających w chatach wyżłobionych w grzybach. Smerfy! To o nich mowa. Całe ich mnóstwo. Same chłopy i ona jedna. Złotowłosa piękność. Tylko jeden z samców różnił się od innych. Naczelnik stada o ksywce „Papa”. Teraz z popaprańców o takich ksywach robią świadków koronnych, ale co ja tam wiem:). Jest to jedna z bajek dla dzieci, na którą czekały całe rodziny o po obejrzeniu której, chciało się jeszcze i jeszcze. Ja zawsze utożsamiałem się z Pracusiem, jednak żona stwierdziła, że jestem Marzycielem i Ciamajdą..  Straszny z Niej Ważniak:P

Muminki

Znacie rodzinę Muminków? Po latach stwierdzam śmiało. Jak ja to do cholery mogłem oglądać. Ta bajka jest tak bezsensowna. Tak prosta. Tak zwyczajna i tak zajebista.. Co tam teraz straszenie dzieci. Kiedyś to było. Wystarczyło powiedzieć, że idzie Buka, to nawet dziadek pod łóżko się chował.. Planuję zorganizować w przyszłości konkurs, a warunkiem będzie odpowiedzieć na pytanie „Jak miała na imię mama Muminka? :) Powiem Wam, że za cholerę nie pamiętam co Oni tam se robili, ale coś mi świta po łbie, że była tam taka mała gościówa w czerwonym dresie, co non stop się przypierdzielała.


Dragon Ball

Hamehameha!!!! To jedno jakże proste w wymowie słówko zna każdy chłopak, który pamięta lata 90-te. Dragon Ball. Nic chyba nie muszę więcej o niej dodawać. Do dzisiaj można znaleźć fanatyków, którzy po raz enty zaczynają oglądać od początku wszystkie odcinki na Youtube. Gdybym miał wybrać, to była by numerem jeden na mojej liście. Bez wątpienia.

Gumisie

I znowu wracamy do lasu. I to na dodatek pod ziemię. Tam żyją magiczne stworki, którzy piją jakieś F16, które dodaje im turbo mocy. Gumisie! Przekurwazajebiściefantastyczna bajka. Był Grafi, który niczym Mcgywer potrafił rozwalić wszystko. Był Tami, który podjadał Buni z gara, przez co często dostawał łychą po ryju, Był Zami – mały pchający wszędzie swój zadek cwaniaczek, który również co jakiś czas powinien łychą od Buni zarobić. No i był On! Jego starszność, jego łaskawość, jego piękność, jego pierdolniętość – Księciuniuniunio Iktorn. Nieudacznik z brodą Tatara, który niczym Sauron wychodował sobie gromadę Ogrów, z których pomocą chciał podbić świat… Jego inteligencja i sposoby zarządzania pracownikami, skutecznie uniemożliwiały mu rychłe rozwiązanie problemu.

Pokemony

Sto pięćdziesiąt mało, sto pięćdziesiąt mało! Wcale nie! Bo tylko i aż 150! Małych, albo dużych. Grubych albo chudych. Jedne latają, a inne pełzają. Jedne zioną ogniem, a inne leją wodą z pyska. Jedne śpiewają, inne tańczą, jeszcze inne latają sobie bezpańskie w samopas. Pokemony. Bajka, którą oglądało chyba każde dziecko. Przygody Asza Keczapa z Masturbacji i jego wesołych kompanów, którzy przeszli z buta pół świata  w jednych ciuchach. Przeciwko nim była grupa samozwańczych panów zła z gadającym kotem. Zespół R! to jest tak samo groźne, jak tatuaże Bolca w „chłopaki nie płaczą”. Na podstawie bajki zrobili grę i ludzie dostali pierdolca! Tablice na fb tonęły w spamie o Pokemonach. Kto ma jakiego, albo czy idzie ktoś łapać.. Boże.. jak to przeważnie bywa z takimi hitami, to szybciej się skończyły, niż zaczęły. No ale w tym krótkim czasie ktoś zdążył parę ładnych milionów zarobić:)

W zestawieniu celowo nie uwzględniałem bajek z czasów nowożytnych, jak Kapitan Bomba, Włatcy móch, czy Blok Ekipa. Tym pozycjom warto poświęcić osobny wpis, ale to kiedyś.. Jak mi się zechce.. albo ktoś za to zapłaci..:P Tutaj znalazły się tylko te, które były na topie w czasach mojego dzieciństwa, czyli wtedy, gdy ostatnie dinozaury chodziły po ziemi, nie było koła, a żeby zgasić światło, to zadeptywało się ognisko.:)


Każdy lubi bajki albo lubił je w młodości. A jakie są, lub były Wasze ulubione?:)

czwartek, 30 marca 2017

zrobiliśmy to we czwórkę!



No zróbmy to! No samemu tak nudno. Jak ty idziesz do pracy, a ja wracam z uczelni, to nie mam się nawet do kogo przytulić. Zmieńmy coś w naszym życiu. Zobaczysz będzie fajnie będzie warto! Powiększmy naszą rodzinę. 



niedziela, 26 marca 2017

Musiałem pozbyć się króliczka.


Dzisiaj nie będzie przydługiego wstępu, nie mającego za wiele wspólnego z sednem sprawy, jak to przeważnie bywa. Od razu przejdę do rzeczy. Krótko, zwięźle i na temat. Cały ja!

Tak jak mówi tytuł kolejnego mojego zajebistego posta: Pozbyłem się króliczka! Dzisiaj. Bez uzgodnienia z żoną, ani co ważniejsze córką – to był w końcu jej prezent. Dostała go jakiś rok temu. Opiekowała się nim, głasiała, przytulała, czasem rzuciła nim w nerwach o podłogę – jak to dziecko. Jednak przyszedł czas, że króliczek zachorował. Jego stan był poważny, a nas nie stać, by kupić mu „nowe życie”. Musiałem się go jakoś pozbyć, żeby dziecko nie musiało patrzeć na jego cierpienie. Postanowiłem wrzucić go do kontenera na śmieci. Może ktoś go jeszcze znajdzie i przygarnie na ostatnie jego dni.